Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 500

Po zorganizowanym przez Grupę Wagnera buncie, który zakończył się krótkim zajęciem Rostowa na Donem i przerwanym marszem na Moskwę, nie jest znane dokładne miejsce pobytu Jewgienija Prigożyna i jego najemników.

Porozumienie zawarte między Prigożynem a przedstawicielami Kremla zakłada, że Prigożyn i jego ludzie przeniosą się na Białoruś. Wśród nich są byli skazańcy, którzy zdecydowali się na udział w wojnie na Ukrainie.

Aleksander Łukaszenko powiedział w czwartek, że Prigożyn i tysiące jego najemników nadal przebywają w Rosji, co rodzi pytania o realizację porozumienia.

Czytaj więcej

Miedwiediew: Biden postanowił z gracją odejść do innego świata

Anton Jelizarow, którego posługuje się pseudonimem "Lotos" poinformował, że najemnicy do sierpnia są na urlopach, na rozkaz Prigożyna, zanim przeniosą się na Białoruś.

- Musimy przygotować bazy, tereny szkoleniowe, skoordynować działania z lokalnymi władzami i administracją, zorganizować współpracę z organami ścigania Białorusi i stworzyć logistykę - mówił Prigożyn, który po buncie wyjątkowo rzadko zabiera głos. Na wykorzystywanym przez siebie kanale w serwisie Telegram nie publikował nic od 26 czerwca.

Pusty obóz na Białorusi czeka na Grupę Wagnera

Białoruskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że nikt nie pojawił się jeszcze w przygotowanym tymczasowym obozie.

Prigożyn, od dawna ostro krytykujący rosyjskie Ministerstwo Obrony i szefów sztabu generalnego za ich sposób prowadzenia wojny na Ukrainie, powiedział, że rozpoczął swój "marsz sprawiedliwości" na Moskwę, aby zaprotestować przeciwko korupcji i niekompetencji wśród najwyższych władz.