– Znowu to robimy! – przywitał fanów Dawid. – Dziękuję, że przyszliście. Czeka nas wspaniały wieczór. Ale niektórzy szaleli już trzy tygodnie.
I poprosił o „100 lat” dla Mai Chwalińskiej. Wcześniej zaś, gdy kilka godzin przed koncertem, spotkał się kuluarowo z przedstawicielami mediów i jak zwykle w bezpretensjonalny sposób dzielił się wrażeniami przed otwarciem tournée, nie ukrywał, że oglądać będzie finał turnieju Rolanda Garrosa w Paryżu z Mają Chwalińską. Nie była to przygoda pozbawiona prywatnych lub rodzinnych wątków. Ujawnił, że jego ciocia, wuefistka i tenisistka miała okazję opiniować praktykanta Pawła Kałużę na nauczyciela Mai Chwalińskiej, który jako pierwszy poznał się na jej talencie: odkrył go.
Czytaj więcej
Na kilka dni przed startem stadionowej trasy „Obrotowy Tour”, Dawid Podsiadło opublikował kolejną zapowiedź nowego albumu, który ukaże się jesienią...
Dawid ujawnił też, że nową płytę planuje wydać „trzy miesiące przed końcem roku”. Ma już ją w 80 proc. gotową, ale jak zwykle lubi zaskoczyć się finałem prac. Ponieważ jego współpracownicy mają rodziny, więc muzyką zajmuje się raczej w dzień, zaś tekstami w nocy.
Dawid Podsiadło i sześć sprzedanych stadionów
Obaw w związku ze sprzedażą blisko pół miliona biletów na sześć koncertów – nie miał. Koncertowe rekordy zaczęły się od zapełnienia Torwaru w 2016, potem był show na PGE Narodowym, dzielony z Taco, ale produkowany przez agencję Muzk Macieja Wocia, menedżera Dawida od 2013 r. Potem już poszło. Pierwszy stadionowy Obrotowy Tour odbył się w 2024 r. Drugi, tegoroczny, na który złożą się dwa koncerty w Chorzowie i PGE Narodowym, oraz po jednym w Poznaniu i Gdańsku, rozpoczął się właśnie 6 czerwca.
Od początku, jeszcze zanim Dawid wszedł na scenę, budowano aurę wspólnoty. Tuż przed koncertem kamery wychwytywały fanki i fanów, wyświetlając na telebimach ich twarze, komentowane w sympatycznie żartobliwy sposób. Padały zachęty „Zatańcz kaczuszki z osobą obok”. Dawid rozpoczął „Miałomiasteczkowym”, choć scena była globalna. Dwa lata temu zbudowana na planie krzyża, teraz stanowi okrąg, co dodało Dawidowi setek metrów – jeśli nie kilometrów do przebiegnięcia w czasie trzygodzinnego koncertu.
Scena mieści cztery wnęki, zapełnione przez fanów. Centralną część sceny zajmuje zespół, ponad którym mieszczą się trzy nierównomierne cylindryczne ekrany, rozszerzające się ku górze, aż do wysokości korony stadionu. Cztery wklęsłe statywy, okalające scenę mieszczą pionowe wewnętrzne ekrany z zewnętrznymi minibimami w kształcie prostokątów. Z myślą o tegorocznym tournée powstała więc całkiem nowa produkcja, którą – jeśli nie liczyć średniego formatu samochodów – obsługuje 50 tirów.
Michał Fałat z East Eventz opowiadał, że wysłanie takiego konwoju naraz mogłoby zablokować autostradę, lecz to nam nie grozi. Gdy w Chorzowie przez 8,5 dnia montowano pierwszą scenę, konstrukcja drugiej przebywała już na stadionie w Poznaniu. Po dwóch wieczorach na Stadionie Śląskim wystarczy przerzucić audiowizualne części. „Wystarczy” to skromnie powiedziane. Przy produkcji pracuje bowiem, bagatela, 1500 osób. To całe miasteczko, które w części za kulisami ma poza barami i bufetami, garderobami – fizjoterapeutę, „barbera”, stół ping pongowy. Aż 80 proc. ekipy producenckiej to Polacy, bo nasz rynek koncertowo rozwija się skokowo (grono tych, którzy zapełnili PGE Narodowy rośnie), resztę do pomocy zaproszono z Wielkiej Brytanii, Kanady, a nawet Nowej Zelandii.
Dawid Podsiadło i premiery
Wśród zagranicznych gości ważną rolę grają specjaliści z PixMob, których w Polsce po raz pierwszy poznaliśmy dzięki świetlnym, pulsującym bransoletkom na warszawskim koncercie Coldplay. Z Coldplayem PixMob wciąż współpracuje, ale to dla Dawida, a raczej jego fanów firma przygotowała nową bransoletkę, mogącą pulsować wieloma kolorami w rozbiciu na sektory. Pierwszy raz zobaczyliśmy taki efekt podczas piosenki „Mori”, zapowiedzianej „jako najsmutniejsza”, po której nastąpiło „Millenium”. Drugi raz – na czerwono – bransoletki pulsowały, gdy Dawid zaśpiewał z Arturem Rojkiem „Chłopców”.
Fani czekali też na prapremiery. Jednym z niesłyszanych wcześniej utworów – o zabawnym na tym tle dla Dawida tytule – było „Tylko to, co znasz”. Przed kolejną koncertową premierą Dawid ironizował („Ogromna kontrowersja, ajajaj”), nawiązując do hejterskich komentarzy dotyczących użycia sztucznej inteligencji w arthouse’owym klipie „Na błysk”, którego proces produkcji zajął kilka tygodni. (Ale cóż, od czasu krytyki Olgi Tokarczuk, sztuczna inteligencja używana przez gwiazdy jest najwyraźniej na cenzurowanym).
Podsiadło, Sobel i Zorza
Jednym z piękniejszych momentów było pierwsze koncertowe wykonanie „Let You Down” z „Cyberopunka 2027”, zaśpiewane z towarzyszeniem chóru i fortepianu. Nie tylko, by zaśpiewać „Kochasz?” pojawił się Sobel. To był kolejny news wieczoru: raper stworzy z Dawidem płytę przy okazji przyszłorocznej Zorzy.
Czytaj więcej
Zorza, nowy festiwal Dawida Podsiadły, i poznański BitterSweet zmieniły mapę letnich imprez. Od Orange Warsaw Festival 2025 (30–31.05) rusza sezon...
Glamowy, dynamiczny „Post” podgrzały pióropusze ognia i pomarańczowe iluminacje na ekranach, zaś na pierwszy plan wyszedł również gitarzysta Olek Świerkot. Potem podczas „Diable” zapłonęły wszystkie podesty sceny… szczęśliwie poza tymi, gdzie znajdował się Dawid. Zaś gejzery ognia szybowały na 27 metrów, czyli wysokość sceny. To była wspaniała uwertura dla Krzyku Mody, który brał udział w zeszłorocznych Fenomenach, konkursie na nowych artystów podczas pierwszej edycji festiwalu Dawida – Zorza. Pokazem mody retro były „Trofea”, gdy pojawiły się cztery grupy tancerzy w białych prochowcach. A im bliżej było wielkiego finału, tym bardziej show zamieniał się w pulsującą światłami, laserami i bransoletkami muzyczną fiestę. Kto usiedzi przy „Nie ma fal„ i „W dobrą stronę”? „Długość dźwięku samotności”, gdy powrócił Artur Rojek, śpiewali długimi partiami fani. Nie zabrakło „I Ciebie też, bardzo".
Na koniec małe sprostowanie. Marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa w czasie trwania show zespołu Metallica ujawnił, że na stadionie przebywa 88 656 fanów. Niektóre media pisały, że rekord pojedynczego koncertu Dawida Podsiadły został pobity. Dawid przed występem w Chorzowie przypomniał, że w 2024 r. dał dwa koncerty, gromadząc łącznie 177 tysięcy. Czekamy na nowy rekord? Trzeba przyznać: płyta Śląskiego była pełna. Było gęsto!