Szkoda, że nie pamiętali o tym twórcy reformy edukacji. Bardzo mocno pomieszali w szklance, zmieniając praktycznie całą podstawę programową. Ponieważ jednak w ostatniej chwili zabrakło cukru, czyli pieniędzy na dokończenie reformy, przełożono ją na rok 2012. Skutkiem jest sytuacja absurdalna: od jesieni 2009 roku będą już obowiązywać nowe programy, dopasowane do reformy, która w całości wejdzie w życie w roku 2012. Sześciolatki do pierwszych klas jednak na razie obowiązkowo nie pójdą – więc do uczenia się tego, co zgłębiali przez ostatni rok w zerówce, zmuszone zostaną siedmiolatki.