Wojciech Jaruzelski stoi nad grobem i możemy być pewni, że żaden ziemski sąd nie każe mu odpowiadać za to co zrobił. Jednak temperatura sporu wokół stanu wojennego dowodzi, że nie dotyczy on zamkniętej przeszłości. Nie tylko dlatego, że nierozliczone zbrodnie nie dają się ostatecznie zamieść pod dywan. Fakt, że autorzy stanu wojennego z jego przywódcą na czele – winni również innych komunistycznych zbrodni – nie zostali i, wszystko wskazuje, że nie zostaną osądzeni, jest znaczącym elementem naszej rzeczywistości. Dowodzi, że środowiska wywodzące się z komunistycznego reżimu i ich sojusznicy w wolnej Polsce są na tyle wpływowi, że mogą obronić swoich byłych liderów i nie dopuścić do rozliczenia PRL-u. W tym celu potrafią narzucić opinii publicznej radykalnie sfałszowany obraz przeszłości i zablokować rozpowszechnienie niewygodnych faktów.

Dwa lata temu w TVP wyemitowany został dokument autorstwa Grzegorza Brauna i Roberta Kaczmarka „Towarzysz generał" poświęcony biografii Wojciecha Jaruzelskiego. Film obejrzało ok. 3 i pół miliona widzów czyli najwięcej ze wszystkich dokumentów w historii polskiej telewizji. Równocześnie stał się on obiektem wściekłego ataku ze strony establishmentu III RP. Nie zarzucono mu żadnego przekłamania ani nieścisłości. Oskarżano o jednostronność i tendencyjność.

Obecnie ta sama spółka autorów zrobiła kolejny dokument „Tow. Generał idzie na wojnę" koncentrując się wyłącznie na operacji stanu wojennego. Film robi wstrząsające wrażenie. Jest to konsekwencja nawarstwiających się świadectw i dokumentów dostępnych specjalistom, ale nieznanych szerszej opinii w Polsce. Dowodzą one niezbicie, że Związek Sowiecki, owszem, domagał się od przywódców PRL  zdławienia Solidarności i zadowolony był ze stanu wojennego, ale jednoznacznie odmawiał militarnej interwencji w Polsce. 10 grudnia, Jaruzelski meldując o przygotowaniu stanu wojennego prosił o wojskowe wsparcie na wypadek niepowodzenia i otrzymał jednoznacznie negatywną odpowiedź. Moskwa nie będzie w Polsce zbrojnie interweniowała. To tylko najbardziej wymowne z licznych świadectw postawy Moskwy w tej kwestii.

W filmie znajdujemy wiele dowodów na to, że Sowieci pogodzili się z ewentualną zmianą systemu politycznego w Polsce domagając się jedynie zabezpieczenia ich militarnego interesu, a więc byli gotowi zaakceptować „finlandyzację" naszego kraju. Wprost o tej decyzji Moskwy pisał w swoim pamiętniku opublikowanym we fragmentach w „Uważam Rze" [10-16.10] zastępca kierownika Wydziału Międzynarodowego KC KPZS, Anatolij Czerniajew. Świetnie zrobiony „Tow. Generał idzie na wojnę" zostanie wyemitowany we francuskim kanale dokumentalnym „Planete", ale możemy być pewni, ze nie pojawi się w żadnej dużej telewizji w Polsce mimo, że zapewniłby wielki komercyjny sukces. Po jego emisji jednak powtarzanie kłamstwa o stanie wojennym jako ocaleniu Polski przed interwencją sowiecką, byłoby znacznie utrudnione.

Można uznać, że jest to jedno z kłamstw założycielskich III RP. Inne głosi, że Jaruzelski wraz z ekipą „oddali władzę" przy Okrągłym Stole, gdy w rzeczywistości w jego konsekwencji uratowali nie tylko skórę, ale i przywileje.

Ludzie zwykle jednak nie chcą żyć w kłamstwie, a rozliczenie komunizmu jest warunkiem odbudowy naszej narodowej wspólnoty. Dopóki prawda o stanie wojenny nie stanie się wiedzą powszechną, dopóty jego rocznica nie będzie jedną z wielu historycznych rocznic.

Autor jest publicystą "Uważam Rze"