A czy PiS używa tematu in vitro dla pogłębienia kłopotów wewnętrznych PO? I czy politycy PO nie grają tym tematem we wzajemnych podchodach? Nie dziwię się komentatorom, że cyzelują spiskowe scenariusze. Ale łatwo sprowadzić tę tematykę tylko do spisków i interesów. A tak nie jest.
Zblazowanym obserwatorom trudno sobie wyobrazić, że ktoś kieruje się przekonaniami. Ale in vitro to nie tylko gra - za Kościołem czy przeciw. To jedno z fundamentalnych pytań, przed jakimi stawia nas pędząca w przód cywilizacja.