Świat był inny, bo zimnowojenny i podzielony na dwa obozy. Ale geopolitycznie przypomina bardziej nasze czasy niż wiek XIX.
Co więcej, gdyby wojna koreańska – nie daj Bóg (różnych wyznań) – miała rozgorzeć na nowo, to zapewne po jednej stronie znalazłyby się Chiny i Rosja, a po drugiej USA.
Ponad sześć dekad temu komunistycznego władcę północy – Kim Ir Sena – wsparli komuniści chińscy i radzieccy, a w wyzwalanie południa zaangażowali się Amerykanie. Tyle czasu upłynęło, przywódcy komunistyczni i postkomunistyczni świetnie się odnaleźli w dzikim kapitalizmie, ale sojusze na Półwyspie Koreańskim się nie zmieniły.