Reklama

Już można się bać

Sześćdziesiąt lat temu zawieszeniem broni zakończyła się wojna koreańska. Wydaje się, że to konflikt z zupełnie innego świata, choć dziesiątki milionów ludzi go jeszcze dobrze pamiętają, a tysiące z jego powodu nadal żyją w niewoli w twierdzy Kimów.
Jerzy Haszczyński

Jerzy Haszczyński

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Ryszard Waniek

Świat był inny, bo zimnowojenny i podzielony na dwa obozy. Ale geopolitycznie przypomina bardziej nasze czasy niż wiek XIX.

Co więcej, gdyby wojna koreańska – nie daj Bóg (różnych wyznań) – miała rozgorzeć na nowo, to zapewne po jednej stronie znalazłyby się Chiny i Rosja, a po drugiej USA.
Ponad sześć dekad temu komunistycznego władcę północy – Kim Ir Sena – wsparli komuniści chińscy i radzieccy, a w wyzwalanie południa zaangażowali się Amerykanie. Tyle czasu upłynęło, przywódcy komunistyczni i postkomunistyczni świetnie się odnaleźli w dzikim kapitalizmie, ale sojusze na Półwyspie Koreańskim się nie zmieniły.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama