Reklama

Koniec świata islamistów

Gdyby dziś oceniać rozpoczęte dwa i pół roku temu rewolucje arabskie, to wniosek jest jeden: niewiele z nich wyszło. Świat arabski wraca w stare koleiny. W Egipcie znów prawie wszystko zależy od armii, a w Syrii już za chwilę prawie wszystko będzie zależało od Baszara Asada. Kończy się eksperyment ze zdobywaniem władzy przez islamistów, którzy gdy upadali pierwsi dyktatorzy, cieszyli się największym poparciem.
Jerzy Haszczyński

Jerzy Haszczyński

Foto: Fotorzepa/Ryszard Waniek

Zachwyt nad obaleniem islamistycznego prezydenta Egiptu jest na Zachodzie i wśród miłośników demokracji na całym świecie, włącznie z arabskim, niemal powszechny, choć czasem skrywany.

Prowadzi to do wniosku, że nic złego tam się nie stało, giną co prawda ludzie, i to trzeba potępić, ale armia miała rację odsuwając po roku władzy islamistycznego prezydenta. Nie dopuściła się zamachu stanu, więc można ją wspierać i dawać pieniądze.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama