Z jednej strony to ważny spór o sens powstańczego zrywu i o kształt polskiego patriotyzmu. Z drugiej, niestety, aktualny spór polityczny, w którym obie strony podzielonej Polski wykorzystują tę rocznicę przeciw sobie.
Te polityczne emocje niekiedy przekraczają granice dobrego smaku, ale też i zwykłego szacunku dla poległych. Od paru lat mamy gwizdy i buczenie, które rozlegają się, gdy na warszawskich Powązkach pojawiają się osoby związane z rządem Donalda Tuska. Można zrozumieć polityczną niechęć, ale trudno zaakceptować wyrażanie jej w miejscu, gdzie co roku 1 sierpnia czcimy pamięć powstańców. Gdzie pamięć o ich bohaterstwie mogłaby stać się tym, co łączy większość Polaków.