I przestaje być wyłącznie wewnętrzną sprawą tego ugrupowania. Wojna taśmowa, jaka wybuchła po zakończeniu wyborów regionalnych, nie dotyczy bowiem wyłącznie lokalnych konfliktów w okolicach Dolnego Śląska. Może zwiastować polityczny kryzys, który dotknie całe państwo.
Choć PO jest partią rządzącą, to wybory wewnętrzne w tym ugrupowaniu – ani na poziomie przewodniczącego, ani na poziomie regionów – nie miały większego związku ze sposobem sprawowania władzy w kraju. Dotyczyły wyłącznie spraw personalnych i interesów poszczególnych frakcji. Od pół roku – od czasu, kiedy Donald Tusk ogłosił skrócenie partyjnego kalendarza wyborczego – szef rządu jest zaabsorbowany wewnętrznymi układankami w Platformie.