Angielski, rzecz jasna, był dla gości z Unii. Rosyjski – dla przywódców związku celnego oraz Ukrainy: wszyscy oni wszak kończyli radzieckie jeszcze szkoły. Nikt przecież nie podejrzewa, że na przykład były przewodniczący sowchozu Aleksander Łukaszenko włada mową Szekspira.
Jedynym prezydentem, któremu nie byli potrzebni żadni tłumacze, był ukraiński przywódca Petro Poroszenko. Biegle włada oboma oficjalnymi językami spotkania: procentuje 20 lat doświadczeń biznesmena działającego na styku Wschodu i Zachodu.