Reklama

Jerzy Haszczyński: Propozycja Szymona Hołowni. Powoływanie się na Niemcy to nie jest dobry pomysł

Koniec z wyborami bezpośrednimi prezydenta, bo generują zbyt silne emocje? Pomysł marszałka Sejmu Szymona Hołowni raczej nie zapobiegnie polaryzacji, a powołanie się na przykład Niemiec i Włoch jest nietrafione.
Frank-Walter Steinmeier

Frank-Walter Steinmeier

Foto: Frank-Walter Steinmeier

Szymon Hołownia dzień po drugiej turze wyborów prezydenckich zaproponował (określił to jako „autorską refleksję”) rozmowy na temat wyłaniania w przyszłości prezydenta Polski przez Zgromadzenie Narodowe, a nie przez naród, jak przewiduje konstytucja. Miałoby to służyć pokojowi i stabilności, wielkie emocje pozostawiono by tylko na czas wyborów parlamentarnych. 

Rozmawiać można, ale przeprowadzenie tego planu w warunkach polaryzacji, gdy – to też cytat z Hołowni – wspólnota jest „po prostu pęknięta na pół”, byłoby bardzo trudne. Zmiana konstytucji, w której w art. 127 jest mowa o wyborze prezydenta przez „Naród w wyborach powszechnych, równych i bezpośrednich”, wymaga poparcia dwóch trzecich posłów, czyli zdecydowanie więcej niż połowa, z którą identyfikuje się Hołownia i która jest nieszczęśliwa z powodu wyboru Karola Nawrockiego. Druga, szczęśliwa połowa, zapewne nie jest teraz skora do takich rozważań. Może i w tej pierwszej wcale nie wszyscy chcieliby zrezygnować z wyborów bezpośrednich, bo zakładają, że kiedyś doczekają się swojego prezydenta z silnym mandatem od narodu. 

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama