Artur Bartkiewicz: Rada Gabinetowa, czyli pokoju między Donaldem Tuskiem a Andrzejem Dudą nie będzie

Jeśli Rada Gabinetowa miała być okazją do poprawy relacji między rządem Donalda Tuska a prezydentem Andrzejem Dudą, to – mówiąc eufemistycznie – okazja ta nie została w pełni wykorzystana.

Publikacja: 13.02.2024 14:44

Donald Tusk i Andrzej Duda

Donald Tusk i Andrzej Duda

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Intencje prezydenta Andrzeja Dudy, biorąc pod uwagę jego wystąpienie otwierające posiedzenie Rady, wydają się jasne. Prezydent chciał się pokazać w roli zatroskanej o przyszłość kraju (w pewnym sensie kreślił tu nawet perspektywę najbliższych 100 lat) głowy państwa, która wezwała rząd, by przywołać go do porządku i wezwać do zajęcia się ważnymi dla kraju sprawami – czyli, jakżeby inaczej, wielkimi projektami zainicjowanymi przez PiS.

Rada Gabinetowa: co chciał osiągnąć prezydent Andrzej Duda?

Prezydent chciał więc tak ustawić pionki na szachownicy, aby postronny obserwator uznał, że rząd musi się tłumaczyć przed głową państwa z tego, dlaczego zamiast sprawiać, że Polska rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatniej, wdaje się w potyczki o kontrolę nad budynkami TVP, Polskiego Radia, PAP-u tudzież Prokuratury Krajowej, wtrąca do lochu Mariusza Kamińskiego oraz Macieja Wąsika i blokuje im wejście do Sejmu. Innymi słowy, miało to wyglądać tak, że rząd politykuje, a prezydent myśli o kraju. Rząd miał się więc trochę potłumaczyć, prezydent – pogrozić palcem. Gdyby była skrucha, może nawet pojawiłaby się jakaś szansa na pojednanie.

Czytaj więcej

Spotkanie prezydenta z rządem. O czym mówiono na posiedzeniu Rady Gabinetowej?

Rada Gabinetowa: co zrobił premier Donald Tusk?

Ale Donald Tusk postanowił przewrócić pionki na szachownicy Andrzeja Dudy. I odwrócił role – to on postawił Andrzeja Dudę w pozycji ucznia, który nie do końca wiedział, co się dzieje w państwie rządzonym przez jego politycznych sojuszników, więc premier się nad nim zlitował i postanowił mu powiedzieć, co tu się tak naprawdę działo. Tusk kilka razy użył sformułowania, że prezydent Duda pewnie o czymś nie wiedział, co było bolesnymi szpilami wbijanymi głowie państwa, nawiązującymi do tego, jak niegdyś pokazywał Andrzeja Dudę Robert Górski w „Uchu prezesa”. Niby jest prezydentem, ale ważne rzeczy dzieją się poza nim i dopiero polityczny przeciwnik musi mu pokazać dokument wskazujący na to, że Polska kupiła system Pegasus, zdradzić, że lista inwigilowanych jest długa, wyjaśnić, że przy małych reaktorach modułowych SMR nie wszystko było tak, jak być powinno, a na koniec wyliczył, ile pieniędzy wydano na CPK, choć tam, gdzie ma być San Francisco, wciąż jest ściernisko. Innymi słowy, rząd zastał w kraju stajnię Augiasza, prezydent niczego nie jest świadom i dopiero Donald Tusk musi mu powiedzieć, jak jest.

Tusk kilka razy użył sformułowania, że prezydent Duda pewnie o czymś nie wiedział, co było bolesnymi szpilami wbijanymi głowie państwa

Późniejsza replika prezydenta nie pozwoliła już na powrót do pierwotnie zdefiniowanej przez prezydenta sytuacji, bo to Andrzej Duda, a nie Donald Tusk, musiał się tłumaczyć. A miało być na odwrót.

Obie strony są zapewne gotowe na pokój. Ale ma to być pokój po bezwarunkowej kapitulacji drugiej strony. A to oznacza, że polityczna wojna w Polsce będzie trwać.

Intencje prezydenta Andrzeja Dudy, biorąc pod uwagę jego wystąpienie otwierające posiedzenie Rady, wydają się jasne. Prezydent chciał się pokazać w roli zatroskanej o przyszłość kraju (w pewnym sensie kreślił tu nawet perspektywę najbliższych 100 lat) głowy państwa, która wezwała rząd, by przywołać go do porządku i wezwać do zajęcia się ważnymi dla kraju sprawami – czyli, jakżeby inaczej, wielkimi projektami zainicjowanymi przez PiS.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Komentarze
Jerzy Haszczyński: Zdeterminowani obrońcy Ukrainy
Komentarze
Bogusław Chrabota: Budownictwo socjalne to błędna ścieżka
Komentarze
Michał Płociński: Polska w Unii – koniec epoki młodzieńczej. Historyczna zmiana warty
Komentarze
Izabela Kacprzak: Ministrowie i nowi posłowie na listach do europarlamentu to polityczny cynizm Donalda Tuska
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Adam Bodnar ujawnia nadużycia ws. Pegasusa. To po co jeszcze komisja śledcza?