Jacek Nizinkiewicz: Czternastodniowy rząd Morawieckiego zbudowany na kłamstwie

Powołaniu nowego rządu PiS towarzyszyły zaskoczenia. Miały być nowe twarze i eksperci. Okazało się, że wróciły stare nazwiska, a ekspertów w nim niewielu. Prezydent z powagą mówił o wyzwaniach stojących przed gabinetem, który nie będzie rządził.

Publikacja: 27.11.2023 19:32

Jacek Nizinkiewicz: Czternastodniowy rząd Morawieckiego zbudowany na kłamstwie

Foto: PAP/Paweł Supernak

To mógłby być całkiem niezły gabinet, gdyby miał szanse rządzić. Były już minister aktywów państwowych Jacek Sasin daje mu na to jedynie 10 proc. szans, a sam premier Mateusz Morawiecki jeszcze mniej. A mimo wszystko prezydent Andrzej Duda zdecydował się powołać rząd jedynie teoretyczny.

Rozbawiony Andrzej Duda

Początkowo nawet sam prezydent nie ukrywał rozbawienia, że powołuje ekipę tylko na papierze, która nic nie będzie mogła zrobić. Za dwa tygodnie będzie prawdziwy rząd większości parlamentarnej. Teraz mamy rząd iluzoryczny. Ale warto zobaczyć kto się w nim znalazł i jaką rolę w trakcie jego powołania odegrał sam prezydent. 

Czytaj więcej

Nowy rząd Mateusza Morawieckiego zaprzysiężony. Dwa tygodnie na znalezienie większości

Mimo braku oczekiwań, były zaskoczenia. Mateusz Morawiecki zapowiadał rząd ekspercki, złożony z nowych twarzy i kobiet, ale nie dowiózł obietnicy. Nie mógł, bo nie było chętnych do jego rządu.

Kaczyński złożył Błaszczakowi propozycję nie do odrzucenia

Jeszcze 25 listopada Mariusz Błaszczak zapewniał, że do nowego rządu Morawieckiego nie wejdzie. W międzyczasie Jarosław Kaczyński powiedział, że... może jednak wejdzie. I wszedł, ponownie jako szef MON. Podobnie sytuacja wygląda z Jackiem Ozdobą z Suwerennej Polski, który jeszcze 24 listopada deklarował w „Rzeczpospolitej”, że nie zasili nowej ekipy, do „której się nie rwie”. Ozdoba został członkiem rządu Morawieckiego, a minę miał jak Błaszczak, który zgodził się, ale się nie cieszył, parafrazując klasyka. Również inni politycy Suwerennej Polski ugięli karku, wchodząc do nowego gabinetu starego premiera, choć jeszcze przed wyborami Janusz Kowalski mówił, że Suwerenna Polska nie zgodzi się na premiera Morawieckiego, a Zbigniew Ziobro nie zostawił suchej nitki na szefie rządu twierdząc, że: „premier Mateusz Morawiecki pomylił się we wszystkich najważniejszych decyzjach unijnych" a „w efekcie zgody premiera na unijny mechanizm warunkowości i KPO Polska będzie stopniowo tracić suwerenność". Teraz podwładny partyjny Ziobry Marcin Warchoł został ministrem sprawiedliwości na dwa tygodnie.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Mariusz Błaszczak i inni eksperci w rządzie Mateusza Morawieckiego

Nowi - starzy ministrowie

W nowym rządzie są też starzy ministrowie, choć na innych stanowiskach lub awansowali, jak Szymon Szynkowski vel Sęk, Paweł Szefernaker czy Marlena Maląg. I o ile nominacja dla Szefernakera może być uzasadniona, bo jest doświadczony w pracy w MSWiA, administracji oraz jest dobrym organizatorem, to już trudno mówić o przygotowaniu aktorki serialowej znanej głównie z „M jak miłość” Dominiki Chorosińskiej do funkcji minister kultury i dziedzictwa narodowego.

Kobiety i młodzi dostrzeżeni przez PiS na dwa tygodnie

Prezydent Duda z kamienną twarzą mówił o wielkich wyzwaniach stojących przed nowym rządem. Zachwalał też liczbę kobiet w nowym gabinecie Morawieckiego oraz młody wiek większości ministrów. Tylko dlaczego po ośmiu latach rządów PiS dopiero teraz partia Jarosława Kaczyńskiego zauważyła kompetencje kobiet oraz młodych i dlaczego zaufała im tylko na dwa tygodnie?

Gdyby taki rząd, mimo jego mankamentów został powołany cztery lata temu, lub nawet był zrekonstruowany i odświeżony rok temu, byłaby szansa, że dałby nową energię PiS i może nawet pozwolił utrzymać się partii Kaczyńskiego u władzy. Dzisiaj możemy jedynie gdybać, ale część twarzy niepartyjnych może budzić nadzieje.

Zaprzysiężenie jak mem

I jeszcze jedno kłamstwo. Mateusz Morawiecki zapowiadał rozmowy z posłami PSL i opozycji. W Pałacu Prezydenckim nie było widać ani jednego.

Za ok. 14 dni powstanie realny rząd, który nie będzie gabinetem z łapanki, który będzie można oceniać po działaniu. Rząd Morawieckiego, wraz prezydentem jedyne na co zapracowali zaprzysiężeniem w Pałacu Prezydenckim, to na to żeby stać się bohaterami nowych memów.

To mógłby być całkiem niezły gabinet, gdyby miał szanse rządzić. Były już minister aktywów państwowych Jacek Sasin daje mu na to jedynie 10 proc. szans, a sam premier Mateusz Morawiecki jeszcze mniej. A mimo wszystko prezydent Andrzej Duda zdecydował się powołać rząd jedynie teoretyczny.

Rozbawiony Andrzej Duda

Pozostało 93% artykułu
Komentarze
Michał Płociński: Polska w Unii – koniec epoki młodzieńczej. Historyczna zmiana warty
Komentarze
Izabela Kacprzak: Ministrowie i nowi posłowie na listach do europarlamentu to polityczny cynizm Donalda Tuska
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Adam Bodnar ujawnia nadużycia ws. Pegasusa. To po co jeszcze komisja śledcza?
Komentarze
Mirosław Żukowski: Chińczycy trzymają się mocno. Afera z dopingiem zamieciona pod dywan?
Komentarze
Jerzy Haszczyński: Zdeterminowani obrońcy Ukrainy