Bogusław Chrabota: To nie Donald Tusk zabijał po 17 września

Trzeba być ignorantem albo człowiekiem kompletnie nieczułym, by nie rozumieć, co data 17 września znaczy wciąż dla milionów Polaków. Jak więc skomentować słowa premiera Mateusza Morawieckiego, który nie potrafił tej daty uszanować?

Publikacja: 18.09.2023 14:08

Premier Mateusz Morawiecki przemawia na uroczystości przed Pomnikiem Poległym i Pomordowanym na Wsch

Premier Mateusz Morawiecki przemawia na uroczystości przed Pomnikiem Poległym i Pomordowanym na Wschodzie podczas obchodów 84. rocznicy agresji Związku Sowieckiego na Polskę, 17 września 2023

Foto: PAP/Leszek Szymański

17 września to jedna z najbardziej ponurych dat w historii Polski. Kiedy Polska broniła się przed barbarzyńskim atakiem niemieckim, bolszewicka Rosja jednostronnie złamała wiążący ją z Warszawą pakt o nieagresji i dołączyła do inwazji. Rzadko kiedy proste metafory są tak trafne, jak ta o nożu wbitym w plecy Rzeczypospolitej przez Stalina. Polska prowadziła trudną, ale nie pozbawioną szans wojnę obronną. Czekała na odsiecz ze strony sojuszników. Inwazja Sowietów z 17 września ostatecznie przecięła nadzieję na przetrwanie II RP.

Czytaj więcej

17 września 1939 r.: Zdradziecki cios w plecy i najhaniebniejszy rozkaz w historii

Bezpośrednim efektem tej daty była podwójna okupacja, eksterminacja narodu i ludobójstwo, jakiego dopuścili się agresorzy. Polska straciła w wyniku tych zbrodniczych działań ponad 6 mln obywateli. Nikt nigdy nie wyrządził narodowi polskiemu tak potwornej krzywdy. Właśnie dlatego ta data upamiętniająca śmiertelny sojusz dwóch totalitaryzmów, będąca symbolem zdrady i punktem startowym wyścigu dwóch ludobójstw, jest tak święta. Co roku winniśmy ją celebrować z szacunkiem i pamięcią o pomordowanych. Jakiekolwiek wykorzystywanie jej na potrzeby bieżącej polityki trzeba uznać za naganne i obraźliwe dla pamięci pomordowanych.

Co 17 września mówił Mateusz Morawiecki

Niestety podczas obchodów 84. rocznicy sowieckiej zdrady polski premier Mateusz Morawiecki nie umiał uszanować tej świętości. Nie tylko wplótł do swojego wystąpienia atak na bezpośredniego przeciwnika w wyborach, ale poświęcił opluwaniu Donalda Tuska znaczący jego fragment. Padły m.in. takie słowa: „de facto istniał gazowy i surowcowy pakt Merkel-Putin, który miał doprowadzić do oplecenia i zniewolenia znacznej części Europy w sidłach niemiecko-rosyjskich, a głównym wykonawcą tego paktu w Polsce, a później w Brukseli był Donald Tusk”; „Był drużbą na nowych zaślubinach niemiecko-rosyjskich. W ciągu ostatnich 15 lat nikt nie zrobił więcej dla Rosji i dla Niemiec, niż Donald Tusk”.

Polityczne zaczadzenie czy osobista obsesja?

Jak to skomentować? To naprawdę trudne. Bo ciężko jest zarzucić Mateuszowi Morawieckiemu, historykowi z wykształcenia, że nie zna dziejów. Trudno też sądzić, że nie rozumie wagi narodowej martyrologii związanej z tą datą. Trzeba być ignorantem albo człowiekiem kompletnie nieczułym, by nie rozumieć, czym jest wciąż dla milionów Polaków. Jedyne wyjaśnienie, jakie przychodzi do głowy, to siła politycznego zaczadzenia. Skrojona z chłodną głową strategia niszczenia przeciwnika przy każdej, nawet kompletnie wyrywającej się kontekstowi, sposobności albo osobista obsesja. Jedno i drugie – w tym wyjątkowym kontekście niegodne.

Ciężko jest zarzucić Mateuszowi Morawieckiemu, historykowi z wykształcenia, że nie zna dziejów

Co chcę powiedzieć panu premierowi od siebie? Jako potomek Nadberezyńców wymordowanych przez Sowietów jeszcze w latach 30., jako potomek ludzi palonych żywcem na wschodzie przez zwyrodnialców ze znakiem swastyki na hełmach, powiem to co myślę: nie Donald Tusk zabijał naszych przed i po 17 września 1939 r. I nie jemu należy poświęcać słowa napomnienia w rocznicę tej daty. Tylko prawdziwym sprawcom. Każda inna opowieść jest politycznym oszustwem.

17 września to jedna z najbardziej ponurych dat w historii Polski. Kiedy Polska broniła się przed barbarzyńskim atakiem niemieckim, bolszewicka Rosja jednostronnie złamała wiążący ją z Warszawą pakt o nieagresji i dołączyła do inwazji. Rzadko kiedy proste metafory są tak trafne, jak ta o nożu wbitym w plecy Rzeczypospolitej przez Stalina. Polska prowadziła trudną, ale nie pozbawioną szans wojnę obronną. Czekała na odsiecz ze strony sojuszników. Inwazja Sowietów z 17 września ostatecznie przecięła nadzieję na przetrwanie II RP.

Pozostało 84% artykułu
Komentarze
Joanna Ćwiek-Świdecka: Umarł HiT, niech żyje HiT! Czyli wychowanie patriotyczne według PSL
Komentarze
Paweł Łepkowski: Wymuszona rezygnacja Joe Bidena to profanacja demokracji
Komentarze
Michał Płociński: Rezygnacja Bidena jest tak zaskakująca, że przegrałbym dom i auto, gdybym się założył
Komentarze
Katarzyna Kucharczyk: Niebieski ekran śmierci. Czyli ciekawa lekcja dla ludzkości
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Trump rozmawiał z Zełenskim. Negocjacje z Putinem są tylko kwestią czasu