Jest w sprawie afery wizowej kilka oczywistych oczywistości. Przede wszystkim to afera, choćby prezes Jarosław Kaczyński przekonywał, że to nawet nie „aferka”. Jest to afera, bo pokazuje, że na szczytach władzy (Piotr Wawrzyk, zwany w MSZ „nielotem”, to jednak poseł, sekretarz stanu i do niedawna eksponowany kandydat na posła partii rządzącej) dość łatwo jest utworzyć system korupcyjny, a standardy i kontrola urzędnicza w resortach uległy degradacji. Jest to afera po stokroć również przez to, że obnaża hipokryzję rządzących. Mimo że populistyczna władza robi wszystko, by dla celów partyjnych zohydzić migrantów z Azji, faktycznie staje się liderem w procesie ich transferu do Unii Europejskiej. Gdzie w tym konsekwencja? Nigdzie, bo populistycznej władzy nie chodzi o fakty, tylko o przekaz wyborczy i władzę. Całkiem przy okazji – właśnie dlatego populistyczna władza tak nie lubi wolnych mediów, bo zakłócają ten przekaz i nie dają gwarancji jego skuteczności.