Reklama

Jerzy Haszczyński: Szczyt NATO w Wilnie, czyli Bukareszt po lekkim liftingu

Bezpieczeństwo we własnym gronie to za mało. A w sprawie bezpieczeństwa Ukrainy na szczycie NATO w Wilnie nie wydarzyło się nic przełomowego.
Obietnice złożone Kijowowi nie wybiegają poza to, co słyszał dotychczas

Obietnice złożone Kijowowi nie wybiegają poza to, co słyszał dotychczas

Foto: AFP

Jeżeli spojrzeć na NATO w dzisiejszym gronie, to po wileńskim szczycie może się ono uważać za bezpieczniejsze. Ma się doczekać setek tysięcy żołnierzy czekających w pełnej gotowości do odparcia ewentualnego ataku. I więcej wojsk z zachodnich krajów na wschodniej flance. Ma też niedługo liczyć 32 członków, a Morze Bałtyckie stać się niemal wewnętrznym akwenem sojuszu. Na wielkie wiwatowanie z okazji przyjęcia tego 32. państwa członkowskiego – posiadającej sprawną armię i rozwinięty przemysł zbrojeniowy Szwecji – przyjdzie jeszcze czas, gdy turecki parlament przegłosuje, co trzeba. Inszallah.

Pozostało jeszcze 83% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama