W Rosji media karmią ludzi przekazami niemającymi nic wspólnego z rzeczywistością, wręcz będącymi jej brutalnym i ordynarnym zaprzeczeniem, i u nas też są media, które działają co najmniej podobnie – stwierdził Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”. Przez moment pomyślałem, że wreszcie prezes PiS krytycznie spojrzał na dokonania Jacka Kurskiego i kierowanej przez niego telewizji publicznej, która w treści jest bardzo antyputinowska, ale równocześnie szerokimi garściami korzysta z formalnych zdobyczy Russia Siewodnia.

Niestety, gdy wczytałem się w kontekst wypowiedzi, początkowa radość z tego, że prezes PiS wreszcie powiedział, jak jest, prysła. Bo Jarosław Kaczyński po raz kolejny skarżył się na media wobec rządu krytyczne.

Czytaj więcej

Kaczyński: W pewnych mediach widzimy rosyjskie standardy

Powód jest prosty: PiS rozpoczął objazd po Polsce, by przekonywać, że ostatnie lata były najlepszymi z możliwych czasów, a obecny rząd jest najlepszy w tysiącletniej historii Polski. Co tam tysiącletniej, może w historii ludzkości. A tymczasem Polacy, zamiast zachwycać się podczas spotkań z politykami PiS tym, jak wszystko się wspaniale układa, stawiają trudne pytania, mówią o rosnących jak szalone ratach kredytów, o inflacji, oczekują, że rząd coś będzie robił w tej sprawie, i nie dają się przekonać, że to wszystko wina Putina i opozycji, a właściwie Putin i opozycja to jedno i to samo (nie jest to dosłowny cytat z Kaczyńskiego, ale mniej więcej to ma na myśli).

A wszystko przez media, które malują zupełnie inny obraz rzeczywistości, mówi Kaczyński. I wtedy rozumiemy, że PiS prowadzi właśnie dzieło odwracania znaczeń. Gdy Kaczyński mówi o tym, że trzeba Polakom mówić prawdę o rzeczywistości, to znaczy, że trzeba im sprzedawać pisowską propagandę. Gdy mówi, że media malują kontrrzeczywistość, to znaczy, że właśnie nie może znieść, gdy mówią o tym, co realnie Polaków gryzie. Zresztą oddajmy jemu samemu głos: „Potężną kulą u nogi naszej debaty publicznej ciągle są media. Mamy totalną opozycję wspieraną przez równie totalne media, które są w stanie tworzyć kontrrzeczywistość, w którą jednak ludzie wierzą”.

I nagle wszystko staje się jasne. Przecież gdyby w Polsce nie było opozycji ani krytycznych mediów, wreszcie dałoby się tym krajem normalnie rządzić. Wreszcie byłby to kraj prosto ze snów prezesa Kaczyńskiego. A że przypominałby właśnie Rosję, a nie demokratyczne państwo Zachodu? No cóż, jaki prezes, takie senne marzenia.