Obrońcy Mariupola – takich bohaterów nie było w Europie od paru pokoleń. Ich heroizm jest z innej epoki. Przeszło 80 dni obrony twierdzy przed bezwzględnym najeźdźcą, z topniejącymi zapasami jedzenia i wody. A przede wszystkim ze świadomością, że to jest walka, z której nieliczni wyjdą żywi czy bez uszkodzeń ciała, co powoduje, że przyszłość staje się już tylko rozpamiętywaniem przeszłości. Z innej epoki jest codzienne opłakiwanie śmierci kolegów poległych tuż obok i bezradne przyglądanie się, jak w prymitywnych warunkach innym amputuje się ręce czy nogi.

Takiej epoki, w której oblężeni bohaterowie będą musieli stawiać opór armii zła, miało już nie być. Ale jest. Rosja ją przywróciła. Wielu zachodnich ekspertów, polityków, wojskowych uważa, że przywróciła czasowo. Bo wojnę w Ukrainie już przegrała. Cały cywilizowany świat kibicuje takiemu rozwiązaniu: i zwycięstwu Ukraińców, i powrotowi do epoki, gdy żołnierze czy sanitariuszki nie musieli podejmować decyzji o heroicznej obronie miast.

Czytaj więcej

W trzecim miesiącu najazdu Rosjanie coraz częściej muszą się rozpaczliwie bronić

Takie zwycięstwo i taki powrót byłyby też zasługą obrońców Mariupola. Ale czy ci spośród nich, którzy przeżyją, będą się z tego mogli kiedyś w pełni radować? Czy wrócą do swoich rodzin, do swoich miast, do społeczności, które potraktują ich jak bohaterów?

Na razie są jeńcami Rosjan. Nie wiadomo, na jak długo. Nie wiadomo, jaką cenę Rosjanie postawią za ich uwolnienie. Czy realne jest, że wszyscy w niedługiej przyszłości zostaną wymienieni na jeńców rosyjskich? Chciałoby się odpowiedzieć: tak. Ale to raczej mało prawdopodobne.

Z tymi, którzy tak długo ośmieszali rosyjską armię, Rosjanie mogą zrobić wszystko. Włącznie z wydawaniem drastycznych wyroków w pokazowych procesach, które miałyby udowodnić szaloną tezę Kremla, że wojna miała na celu „denazyfikację” Ukrainy. I dlatego każdy kojarzący się z Trzecią Rzeszą tatuaż na ramieniu żołnierza pułku Azow może być wykorzystany w takiej propagandowej operacji.

Czytaj więcej

Polska podziela strategię Anglosasów. Zbieżność strategii Waszyngtonu, Londynu i Warszawy w sprawie Rosji jest widoczna

Strasznie przykro jest o tym pisać, ale tragedia obrońców Mariupola nie kończy się wraz z poddaniem zakładów Azowstal, ostatniego bastionu. Byłoby jeszcze tragiczniej, gdyby kiedyś się przekonali, że aktualny jest wiersz Tadeusza Borowskiego z epoki, która miała się już nie powtórzyć: „Zostanie po nas złom żelazny i głuchy, drwiący śmiech pokoleń”.