Z jednej strony mamy wielki sukces zjednoczenia Europy sprzed blisko 20 lat, który każe utrzymać, nawet za bardzo wysoką cenę, członkostwo Polski w UE. Z drugiej egzystencjalne zagrożenie, jakim jest podważanie prymatu prawa europejskiego nad krajowym. Już w pierwszych reakcjach zagranicznych na doniesienia z Warszawy można rozpoznać, komu do czego jest bliżej.
Minister ds. europejskich Francji wspomniał o polexicie, choć z nadzieją, że do niego nie dojdzie. Mówił też o „ataku na Unię Europejską". Belgijski komisarz ds. sprawiedliwości zapowiedział, że Bruksela „nie zawaha się użyć wszystkich instrumentów, jakie pozostają w jej dyspozycji, aby egzekwować prawo europejskie". Nie mniej stanowczy był premier Luksemburga. Francja i kraje Beneluksu, gdzie zawsze żywa była nostalgia za „małą Unią", dostrzegły być może szanse na spełnienie tego marzenia.