Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapewnił w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej: „Jednoznacznie widzimy przyszłość Polski w Unii Europejskiej". Czyli „nie będzie żadnego polexitu". Ten polexit to „wymysł propagandowy" przeciwników PiS. Jeżeli ograniczylibyśmy się do tych wybijanych w tytułach tez, to można by powiedzieć: skoro tak twierdzi najważniejszy od sześciu lat polityk w Polsce, to nie ma tematu. Spokojnie dalej żyjemy sobie na Zachodzie. Kaczyński z pociągu zmierzającego w niebezpiecznym kierunku zamierza wysiąść na unijnej stacji. Może ostatniej, ale jednak w granicach cywilizacji, w której chciały zakotwiczyć pokolenia naszych przodków.

Jednak następne słowa szefa partii rządzącej już takim optymizmem nie napawają. Wynika z nich, że widzimy się w innej Unii, niż jest – w poprawionej zgodnie z naszymi ideami. Ton wypowiedzi nie jest pokojowy: Unia bardzo drastycznie łamie zasady, dopuszcza się nadużyć, a za sznurki pociągają Niemcy. To wszystko dzieje się w decydującym momencie konfliktu między Warszawą i Brukselą o praworządność. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen sugeruje, że dialog z polskim rządem do niczego nie prowadzi.

Nie wystarczy powiedzieć, że nie będzie żadnego polexitu, skoro działania polityków rządowych nas do niego przybliżają.

Pole kompromisu się zawęża, zanika z każdym dniem. Nie wystarczy powiedzieć, że nie będzie żadnego polexitu, skoro działania polityków rządowych nas do niego przybliżają. Nie wystarczy zasugerować, że Marek Suski z tą unijną okupacją żartował, skoro codziennie słyszymy, że Unia nam się nie podoba. I że inne państwa też bronią swojej suwerenności, też nie przestrzegają wyroków, też mają coś na sumieniu w sprawach praworządności...

Czytaj więcej

Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki
Kaczyński: Nie będzie polexitu. Przyszłość w UE, ale chcemy zakończyć jej kryzys

Różnica, oczywiście poza Węgrami, polega na tym, że w tamtych krajach łamanie unijnych wartości jest punktowe i raczej wstydliwie skrywane. U nas jest wyrazem politycznej woli, totalnego sprzeciwu wobec „okupantów". Tam polityczne decyzje wykuwają się w wyniku starcia różnych partii i grup interesu. U nas od kilku lat jest monowładza, która z nikim niczego nie konsultuje. Paradoksalnie sprzeciwem wobec monowładzy szczycił się w innych czasach Jarosław Kaczyński, wprowadził go do tytułu swojej politycznej biografii („Porozumienie przeciw monowładzy"). Mimo antypolexitowych zaklęć może się okazać, że nie da się już wysiąść na stacji w granicach demokratycznego Zachodu. To się decyduje teraz.