[wyimek][b][link=http://blog.rp.pl/blog/2010/02/26/tomasz-pietryga-1-procent-w-odpowiednie-rece/]Skomentuj[/link][/b][/wyimek]
Płatne ogłoszenia w prasie, sponsorowane wywiady czy reklamy telewizyjne – nie sposób oprzeć się wrażeniu, że działalność wielu takich organizacji staje się bardziej komercyjna niż dobroczynna.
Podatnik wypełniający zeznanie podatkowe i przekazujący pieniądze z potrzeby serca rzadko dokładnie sprawdza, czym zajmuje się wskazane przez niego w PIT stowarzyszenie czy fundacja. Po co zresztą miałby sprawdzać, skoro nadzór nad organizacjami pożytku sprawuje państwo? To ono bierze odpowiedzialność – bo prowadzi rejestr organizacji, którym mamy prawo przekazać jedną setną naszych podatków.
Okazuje się jednak, że nadzór ten dotychczas był dziurawy. Aż 40 proc. organizacji pożytku publicznego corocznie nie składa sprawozdań – a więc nie informują, co zrobiły z otrzymanymi pieniędzmi. Co gorsza, państwo nie ma żadnej możliwości, by zmusić je do tego.
Trudno oczywiście wszystkim organizacjom, które nie złożyły sprawozdań, zarzucić, że są nieuczciwe. Jednak wystarczy pobieżna lektura gazet, aby zauważyć, że takie przypadki się zdarzają.
Dlatego też nowe przepisy, które wejdą w życie za trzy miesiące, są tak potrzebne. Wprowadzenie obowiązku składania sprawozdań pod groźbą wykreślenia z ministerialnego rejestru czy też dwuletniego „okresu próbnego” dla wszystkich nowych organizacji (dopiero po dwóch latach działania będą mogły otrzymywać 1 proc.) na pewno zniechęci tych, którzy chcieliby żerować na ludzkiej dobroczynności. Chodzi o to, abyśmy wpłacając pieniądze na szczytny cel, mieli stuprocentową pewność, że trafią w odpowiednie ręce.