Reklama

Tematu niemieckich roszczeń nie da się ominąć

To dobrze, że Władysław Bartoszewski podjął kwestię zamknięcia przez Niemcy problemu roszczeń majątkowych w drodze ustawowej. Szanujemy deklaracje kanclerzy Niemiec – w tym także Angeli Merkel – którzy odcinają się od roszczeń obywateli swojego kraju.

Jednak nie jest roztropne pozostawianie tak drażliwej sprawy z jednej strony pieniaczom, a z drugiej europejskim trybunałom. Niezbędna jest przyjęta przez niemiecki parlament ustawa, która ostatecznie zamknie sprawę.

Prof. Bartoszewski ma rację, kiedy deklaruje, że taka ustawa – będąca najlepszym sposobem na zamknięcie ust rozmaitym awanturnikom – jest bardziej potrzebna naszym zachodnim sąsiadom niż nam. Jeśli Niemcy chcą porównywać pojednanie z Polakami do pojednania francusko-niemieckiego, muszą relacje między oboma państwami oddzielonymi Odrą zdefiniować równie jednoznacznie i precyzyjnie, jak opisali kiedyś swoje stosunki z sąsiadami zza Renu. Bo właśnie dzięki takiej precyzji i dokładności w rozwiązywaniu wszelkich spornych kwestii nie istnieje we współczesnych Niemczech pole działania dla krzykaczy, którzy gardłowaliby o majątkach w Alzacji i Lotaryngii, a przecież te ziemie także należały kiedyś do państwa niemieckiego.

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama