Tę złotą myśl sformułował Piotr Stasiński, wicenaczelny "Gazety Wyborczej". Poświęcił ją mojej skromnej osobie w komentarzu zatytułowanym "Hienorzepa", a na zaszczyt zasłużyłem dzięki tekstowi opisującemu perypetie jednej z dziennikarek jego gazety z częstym bohaterem jej tekstów. Co ciekawe powyższe zdanie zostało dodane jako postscriptum w wydaniu papierowym "Gazety". W wydaniu internetowym komentarz Stasińskiego był pozbawiony tej maksymy. Szkoda, bo inaczej czytałoby się takie zdania o moim tekście jak to: "Paszkwil w "Rzepie" udający artykuł informacyjny przypomina wybieranie petów z rynsztoka".