Jedna scena ostanie się na pewno. W "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?" żona prezesa grana przez Ewę Wiśniewską korzysta z poczty na Dobrej. Stoi w gigantycznym ogonku, a w kluczowym momencie urzędniczka krytykowana przez klientów za jedzenie podczas pracy po prostu zamyka jedyne okienko. Co zabawne, ten urząd nadal istnieje. Jest tam dokładnie tak jak za późnego Gierka.
Mój znajomy kupił mi "Pamiętniki Anastazji Potockiej", bym studiował dzieje III RP. Transakcji dokonano w logice nowych czasów, przez Internet, ale odbiór skazywał na powrót do głębokiej przeszłości. Czyli na pocztę.