A że bezrobotny młody człowiek sam nie podreptał do jednego z droższych prawników w Polsce, jest to spektakl z premierem po jednej stronie, mediami – po drugiej. To dokładne przeciwieństwo tego, co próbowano nam o tej historii opowiadać. Michał Tusk występuje w niej teraz w roli księcia bronionego wszelkimi siłami przez ojca króla.
Nie twierdzę, że historia wcześniejsza, zbuntowanego potomka, który nie ogląda się na rodziciela, jest nieprawdziwa. Po prostu zmieniła się sytuacja, Tusk uznał, że trzeba zrobić dla syna jak najwięcej. Czy jednak ta ostentacja wyjdzie sprawie tego syna i jego samego na zdrowie? Mam wątpliwości.