Mam wrażenie, że od czasu rosyjskiej agresji na Krym w stolicy Rosji wyprzedził ją z zachodnich vipów tylko prezes Siemensa. Ale nie było to dobrze przyjęte nawet w Niemczech.
Wiceminister zaklina się, że MSZ chce oddzielić „kwestie wymiany kulturalnej od kwestii politycznych". Niestety takie deklaracje od biedy mógłby wygłaszać wiceminster kultury, ale nie przedstawicielka jak najbardziej politycznego resortu dyplomacji. Ale nie w tym miejscu. I nie w takim momencie, gdy – jak wynika ze słów dowódcy NATO w Europie gen. Breedlove'a armia rosyjska szykuje się do zrealizowania „swoich celów" na Ukrainie, której integralność i suwerenność popieramy.