Dotąd formalnym kandydatem był Radosław Sikorski. Choć jest on głównym przegranym najnowszej układanki unijnej (zgłoszono go jako kandydata na szefa dyplomacji UE, a musiał obejść się smakiem), w decyzji rządu nie chodzi ?o sprawiedliwość, lecz pragmatykę.
Skoro wysyłając do Brukseli kobietę, Polska ma szansę uzyskać ważniejszą tekę komisarza, decyzja wydaje się zrozumiała. Juncker padł bowiem ofiarą własnych zapewnień o liczbie kobiet, które chce widzieć w KE. Ale w efekcie płeć i kompetencje Bieńkowskiej sprawiają, że ma ona spore szanse ugrać znacznie więcej niż Sikorski.