Czy mieli prawo traktować go jako pustostan? Oczywiście nie. Polski konsulat nie został zlikwidowany jak jego bliźniacza placówka na Krymie, tylko czasowo ewakuowany. Państwo polskie ma nadal tytuł prawny do nieruchomości, ponosi (a przynajmniej powinno) stosowne opłaty, a budynek jest chroniony przez immunitet, który gwarantuje nietykalność pomieszczeń misji, jej archiwów, dokumentacji i korespondencji. Naruszenie nietykalności jest poważnym pogwałceniem międzynarodowego prawa i obyczaju.
Czyżby separatyści nie wiedzieli, że budynki w Doniecku są konsulatami Polski i Czech? Z pewnością wiedzieli doskonale. Wątpię, by ktoś zdjął z budynków oznaczenia informujące, że są siedzibą placówek konsularnych, zaś lokalne walki nie są w poetyce Powstania Warszawskiego, by trudno było zidentyfikować tożsamość obu kamienic.