Przyczyny tamtego wypadku stały się osią politycznego podziału. To samo dzieje się z kompromitacją PKW i wynikiem wyborów. Nawet podziały przebiegają według tych samych linii co w sprawie Smoleńska – z wyjątkiem może wolty SLD.
Z jednej strony mamy więc Jarosława Kaczyńskiego, który obwieścił, że niemal na pewno wyniki wyborów zostały sfałszowane, zaostrza retorykę wobec Ewy Kopacz („Urban w spódnicy") i na 13 grudnia zapowiada wielką manifestację. W efekcie jego sympatycy, zamiast się zastanawiać, dlaczego ich ulubiona partia nie będzie rządzić w samorządach, przeżywają wzmożenie moralne i szykują się do protestu. Pojawiają się też opinie, że każdy, kto nie kwestionuje wyborczego wyniku, nie jest prawdziwym patriotą.