Niewiarygodna kariera firmy Microsoft zaczęła się od tego, że ogromny koncern IBM zamówił u Billa Gatesa system operacyjny dla stworzonego przez siebie (chociaż niedocenionego) komputera IBM PC. Rosnąca popularność tego komputera powodowała, że Microsoft sprzedawał coraz więcej swoich wyrobów i zyskiwał na popularności. Aż do wyprodukowania systemu Windows 95 stosunki między gigantem IBM a szybko rosnącym Microsoftem były bardzo poprawne. Microsoft wykonywał różne programy dla IBM, m.in. współpracował przy tworzeniu systemu OS/2. Jednak w 1995 r. sielanka się skończyła.

„USA przeciwko Microsoft”

Wraz z wprowadzeniem przez Microsoft systemu Windows 95 firma IBM ostatecznie straciła szanse na sprzedaż i rozwój systemu OS/2, który wcześniej był intensywnie rozwijany i oferowany równolegle z Windows 3.11. IBM nie wystąpił na drogę sądową sam, ale doprowadził do procesu „USA przeciwko Microsoft”, oskarżając firmę Billa Gatesa o nieuczciwą taktykę marketingową polegającą na stosowaniu metody OEM (Original Equipment Manufacturer). Firma Billa Gatesa zawierała mianowicie umowy z producentami komputerów osobistych, na podstawie których producenci mogli zainstalować system Windows 95 na dyskach produkowanych komputerów jeszcze na etapie ich produkcji. W efekcie sprzedawcy komputerów osobistych sprzedawali je z nagranym już na dysku twardym programem Windows 95 (w edycjach OSR2, OSR2.1 i OSR 2.5, które do tego były specjalnie przystosowane). Uzasadniano to tym, że instalowanie tak ogromnego programu przez samego użytkownika byłoby czasochłonne i kłopotliwe, dlatego robił to za niego producent. Klient na ogół był zadowolony, bo dostawał komputer nadający się do natychmiastowego wykorzystania, natomiast konkurencja cierpiała – komu bowiem chciałoby się kasować z dysku już zainstalowany system i wgrywać inny system kupiony u konkurencji? Sąd jednak nie uznał tego za naruszenie zasad uczciwego marketingu – i IBM przegrał.

Nowa wersja systemu i nowy proces

Po systemie Windows 95 (który miał pięć różnych wersji i był generalnie pozytywnie oceniany przez klientów) 25 czerwca 1998 r. wprowadzono system Windows 98. Także i tym razem nie obeszło się bez procesu sądowego.

Czytaj więcej

Jak nauczyliśmy maszyny liczyć i myśleć za nas? Część 29: Sterowanie komputerem za pomocą interfejsu graficznego

W systemie Windows 98 przeglądanie internetu jeszcze bardziej ułatwiono – użytkownik mógł sięgać do różnych stron internetowych z taką samą łatwością jak do własnych plików zgromadzonych na własnym dysku. Fakt ten zagroził egzystencji firm produkujących przeglądarki internetowe. Wytoczono więc proces, którego celem było ustalenie, czy Microsoft wykorzystuje swoją dominującą pozycję na rynku systemów operacyjnych dla komputerów PC do promowania własnych produktów innych kategorii. Wyrok sądowy zmusił Microsoft do rezygnacji z kilku użytecznych innowacji, dlatego stworzony przez tę firmę program Internet Explorer zaczął tracić zwolenników. Przestał być ponadto integralną częścią systemu Windows i stał się jednym z wielu programów użytkowych dostępnych w tym systemie. Przeglądarki innych firm skwapliwie to wykorzystały.

System Windows 98 krytykowano, ponieważ liczne udoskonalenia, jakie w nim zastosowano, spowodowały, że działał o wiele wolniej niż lubiany przez użytkowników Windows 95, co oczywiście nie podobało się klientom. W związku z tym Microsoft wypuścił w 1999 r. wariant systemu pod nazwą Windows 98 Second Edition, z którego wyeliminowano większość mankamentów wersji Windows 98. Ten system dość długo utrzymywał się na rynku i był raczej lubiany. Ale jak wiadomo, nic nigdy nie jest tak dobre, żeby nie mogło być lepsze.

Edycja milenijna

Zgodnie z logiką ustawicznego wypuszczania przez Microsoft nowości w lutym 2000 r. ukazały się kolejne wersje systemu: Windows 2000 do zastosowań profesjonalnych oraz Windows Millenium Edition dla użytkowników korzystających z komputera głównie w domu. Nie były jednak udane. W szczególności profesjonalna wersja systemu, przeznaczona głównie dla dużych stacji roboczych i serwerów, reklamowana początkowo jako wyjątkowo bezpieczna, okazała się podatna na ataki wirusów komputerowych. Broniąc się, firma Microsoft niemal co miesiąc wysyłała do użytkowników tzw. łatki (aktualizacje systemu) zwiększające odporność systemu na te ataki, które już wcześniej miały miejsce. Ale pomysłowość twórców wirusów była na tyle duża, że wciąż zdarzały się udane ataki prowadzone według całkiem nowych strategii.

Żeby zakończyć tę złą passę, już 25 października 2001 r. Microsoft wprowadził do sprzedaży kolejną wersję systemu: Windows XP. Skrót XP pochodził od słowa „eXPerience” (doświadczenie) i rzeczywiście tę wersję systemu, opartą na wieloletnich doświadczeniach firmy Microsoft, uznano za wersję bardzo udaną. Pracowałem z tym systemem przez kilka lat i podzielam opinię, że był to naprawdę dobry program. Długo można by wymieniać udoskonalenia, które zastosowano w Windows XP, np. nowy interfejs graficzny „Luna”, zaporę sieciową, która pozwalała na bezpieczniejszą współpracę z internetem, nową przeglądarkę Internet Explorer 6 i świetny odtwarzacz multimedialny Windows Media Player. Mnie jednak szczególnie urzekła możliwość pracy na komputerze znajdującym się w pracy za pośrednictwem domowego laptopa i programu, tzw. zdalnego pulpitu.

W systemie Windows XP firma Microsoft po raz pierwszy zadbała także o własne interesy i zastosowała narzędzia pozwalające na zdalne sprawdzanie, czy używany system jest legalny (czy nie jest piracką kopią). System Windows XP produkowano i dostarczano w dwóch wersjach: Home oraz Professional. Ciekawą odmianą była wersja Windows XP Media Center Edition, która pojawiła się w 2003 r. i która pozwalała na odbiór i rejestrację programów telewizyjnych, odtwarzanie nagrań MP3 i DVD oraz korzystanie z niezliczonych gier. Była to niewątpliwie najbardziej rozrywkowa wersja Windowsa.

Nieudana przygoda: Windows Vista

Jak już wspominałem, równolegle z rozwojem kolejnych wersji systemu Windows dla komputerów osobistych (następców IBM PC) tworzono wersje tego systemu dla dużych stacji roboczych i serwerów. Pisałem także o Windows NT (kolejne generacje powstawały od 1993 r.), o przeznaczonym dla serwerów systemie Windows 2000 oraz o wersji Professional systemu Windows XP. 24 kwietnia 2003 r. osiągnięto w tej dziedzinie kolejny postęp, bo na rynku pojawił się system operacyjny Windows Server 2003 – rozwinięcie systemu Windows 2000, pozbawione jego wad. Jeszcze doskonalsza była ulepszona wersja tego systemu nazwana Windows Server 2003 R2, która pojawiła się w grudniu 2005 r.

Kolejne działania, mające na celu zaspokajanie potrzeb zarówno klientów indywidualnych, jak i korporacyjnych, związane były z powstaniem Windows Vista. System ten oficjalnie pojawił się w sprzedaży 30 stycznia 2007 r., ale kokietując klientów korporacyjnych, firma Microsoft umożliwiła im zakup tego systemu wcześniej, bo już od 30 listopada 2006 r. Produkcja systemu Windows Vista kosztowała 6 mld USD. Bajońska suma jak za produkt, z którego wkrótce firma Microsoft musiała się wycofać. Windows Vista spotkał się bowiem z dość masową krytyką. Zawierał błędy, miał wysokie wymagania sprzętowe i nie miał sterowników dla urządzeń peryferyjnych.

Broniąc się, firma Microsoft przeprowadziła w lipcu 2008 r. kampanię marketingową o nazwie Mojave Experiment. Polegała ona na tym, że 120 aktywnym krytykom systemu Windows Vista umożliwiono pracę w nowym (rzekomo) systemie o nazwie Mojave, który zaopiniowali entuzjastycznie (90 proc. ocen pozytywnych). A potem ujawniono, że rzekomy system Mojave to Windows Vista „w przebraniu”. Nie pomogło.

Aby zachęcić użytkowników, do systemu dodano liczne atrakcyjne programy – Windows Media Center, a także gry „Microsoft Tinker” i „Hold 'Em”, narzędzie szyfrujące BitLocker, Windows Sound Schemes i program DreamScene umożliwiający odtwarzanie na ekranie nieużywanego komputera ciekawej animacji zamiast statycznej tapety. Nie pomogło.

Ostatnią wersję Windows Vista wydano 26 maja 2009 r., po czym Microsoft ogłosił, że jego flagowy produkt (od 22 października 2009 r.) to Windows 7. System ten wyparł Vistę i obecnie jest ona wyłącznie boczną, całkiem uschniętą gałęzią na drzewie systemów Windows.

Szczęśliwa „Siódemka”

System Windows 7 był udany. Już w maju 2010 r. wyliczono, że używa go ponad 20 proc. użytkowników, a w lipcu 2012 r. Microsoft ogłosił raport, z którego wynikało, że sprzedano 630 mln licencji Windows 7. Warto dodać, że system ten sprzedawano w sześciu różnych edycjach, adresowanych do różnych odbiorców. W kolejności od najprostszej do najbardziej złożonej edycje te miały oznaczenia: Starter, Home Basic, Home Premium, Professional, Enterprise oraz Ultimate.

Jak zawsze w przypadku systemów Windows także i przy Windows 7 nie obyło się bez awantury związanej z monopolistyczną pozycją firmy Microsoft. Otóż sprzedając ten system w Unii Europejskiej, firma Microsoft musiała z niego usunąć wbudowany odtwarzacz multimediów Windows Media Player. Taki „okaleczony” system miał oznaczenie Windows 7 N. Jednak użytkownicy systemu w wersji N mogli z serwera Microsoftu pobrać za darmo program Windows Media Player i własnoręcznie dodać go do systemu na swoim komputerze. Była to karkołomna kombinacja, ale z punktu widzenia przepisów antymonopolowych zgodna z prawem. Microsoft rozważał możliwość wprowadzenia na europejski rynek wersji Windows 7 E, pozbawionej przeglądarki internetowej Internet Explorer, ale zrezygnowano z tego rozwiązania.

Odwołam się teraz do swoich doświadczeń. Jako jeden z nielicznych w Polsce (jak się wydaje) używałem systemu Windows Vista, który sprzedano mi wraz z kupionym w 2008 r. nowym komputerem. Byłem zadowolony z tego systemu i chociaż wymagał pozbycia się szeregu nawyków, jakie wyrobiłem sobie, użytkując przez wiele lat wcześniejsze wersje systemu Windows, lubiłem go. Ale w momencie, gdy Microsoft przestał ten system wspierać, zainstalowałem Windows 7, bo nie zamierzałem toczyć beznadziejnej walki.

Kolejne wersje

Wracając do dalszych losów rodziny systemów Windows, trzeba odnotować premierę (26 października 2012 r.) wersji Windows 8 (niezbyt udanej i zastąpionej 17 października 2013 r. przez wersję Windows 8.1), a potem Windows 10 (ciekawostka: Windows 9 nigdy nie było!). System Windows 10 miał burzliwą historię: wprowadzony po raz pierwszy 29 lipca 2015 r. już 12 listopada tegoż roku doczekał się pierwszej aktualizacji. Potem były liczne kolejne aktualizacje (w sumie sześć). Program, który wymaga tak wielu i tak często wprowadzanych poprawek, jakoś nie budził mojej sympatii, ale chcąc być na bieżąco, kupiłem i zainstalowałem także tę wersję systemu – i właśnie pod jego kontrolą pisałem ten felieton.

Windows 10 stwarza wiele różnych problemów, ale jednak cieszy się dużą popularnością. Według danych przedstawionych ostatnio ta wersja systemu jest obecnie użytkowana na prawie 56 proc. pracujących na świecie komputerach. Co więcej, w 2019 r. podano informację, że udział tego systemu na rynku wzrósł o 3 proc. w ciągu jednego miesiąca – co jest imponującym wynikiem. Dla porównania: Windows 8 miał w tym rankingu jedynie 1,75 proc. udziałów na rynku.

Jednak wydaje się, że era Windowsów odchodzi w przeszłość, bo najbardziej ofensywnym systemem na rynku jest obecnie Android – podstawowy system operacyjny dla urządzeń mobilnych, w szczególności coraz bardziej popularnych smartfonów. Ale o nim opowiem w kolejnym felietonie.

Autor jest profesorem AGH w Krakowie