2020 rok był trudnym rokiem dla brytyjskich detalistów, szczególnie dla sieci handlowych. Zgodnie z danymi Local Data Company (LDC) zamknięto co najmniej 9877 placówek handlowych należących do sieci oraz 1442 lokale niezależnych detalistów. Dane LDC obejmują lokale handlowe, gastronomiczne czy usługowe takie jak np. fryzjerzy.

LDC spodziewała się jednak, że w 2020 roku zamknięte zostanie co najmniej 14 900 punktów sprzedaży w Wielkiej Brytanii. Mniejsza od oczekiwanej skala zamknięć jest w dużej mierze zasługą rządowego wsparcia – dotacji, moratorium na eksmisje czy obniżki niektórych opłat. Jednak na ujawnienie pełnego wpływu pandemii i kolejnych lockdownów jeszcze, zdaniem analityków LDC, poczekamy, gdyż wiele objętych badaniem placówek handlowych i usługowych jest obecnie traktowana jako tymczasowo zamknięta, ale może się okazać, że po złagodzeniu restrykcji już się nie otworzą. Warto tu też spostrzec, że rządowa pomoc sprawiła, że tempo zamykania niezależnych przedsiębiorstw było niższe o 11 proc. w porównaniu do 2019 roku.

- Czekamy na to, jakie będą konsekwencje zakończenia wsparcia rządowego, które „rozmrozi” znaczną część rynku, który pozostaje zamrożony od początku pandemii. Biorąc to pod uwagę, spodziewamy się, ze sytuacja w zakresie poziomu pustostanów i zmian netto pogorszy się w ciągu 2021 i 2022 – powiedziała „The Guardian” Lucy Stainton z LDC.

W 2020 roku szczególnie mocno ucierpiały sklepy z modą i odzieżą, a także z bukmacherzy, agenci nieruchomości i sklepy z telefonami komórkowymi. Z kolei, pomimo kolejnych lockdownów, nieźle radzili sobie fryzjerzy czy salony piękności. Dobrze radziły sobie także fast foody. Supermarkety i sklepy spożywcze, korzystając ze statusu „niezbędnych” placówek radziły sobie bardzo dobrze w czasie blokad. Kategoria lokalnych sklepów spożywczych po raz pierwszy od czterech lat odnotowała nadwyżkę nowootwartych placówek nad zamykanymi, co tłumaczone jest przechodzeniem na pracę zdalną i chęcią unikania transportu zbiorowego.

Pandemia i związane z nią przejście wielu sektorów gospodarki na pracę zdalną, mocno uderzyła w centra miast. Swoje dołożył też brak ruchu turystycznego. W efekcie, w centrach miast liczba pustostanów wzrosła o 2,5 punktu procentowego do 16,1 proc., podczas gdy np. w miasteczkach i wsiach mających funkcje głównie mieszkalne poziom pustostanów wzrósł zaledwie o 0,4 punktu procentowego do 11,1 proc.

LDC analizowało 680 tysięcy punktów sprzedaży w 3 tysiącach lokalizacji handlowych w Anglii, Walii i Szkocji.