Cicha dymisja szefowej Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) pod koniec lipca okazała się dopiero preludium zamieszania związanego z wartym 1,2 mld zł dofinansowaniem ze środków z Krajowego Programu Odbudowy (KPO) dla firm z branży HoReCa (m.in. hotele, restauracje). „Rzeczpospolita” jako pierwsza informowała 1 sierpnia o niespodziewanej dymisji Katarzyny Duber-Stachurskiej. Zastąpił ją Krzysztof Gulda jako pełniący obowiązki prezesa, a agencja ani rząd nie poinformowały o zmianie, ani jej przyczynach. Dziś ta decyzja jest już bardziej jasna po tym, gdy wyszły na jaw kontrowersyjne wyniki naboru programu wsparcia HoReCa, finansowanego ze środków KPO.
Oburzenie związane z wynikami naboru zaczęło się w czwartek 7 sierpnia, w piątek 8 sierpnia przybrało już takie rozmiary, że część mediów porównywała je do słynnych „ośmiorniczek” z 2014 r., które przyczyniły się do przegranych przez PO wyborów w 2015. Rzecznik Komisji Europejskiej Maciej Berestecki w rozmowie z RMF FM oświadczył, że „Polska ma obowiązek podjąć działania wyjaśniające”. „Czynności sprawdzające” podjęła w piątek Prokuratura Regionalna w Warszawie.
Oburzenie wywołały niektóre wybrane projekty, opisywane przez internautów m.in. na portalu X: środki na zakup mieszkania, żeby je wynajmować na platformie, rozbudowa garderoby w hotelu, kupno konsoli PlayStation i jacuzzi do relaksacji dla pracowników wydawnictwa (przypomnijmy, wsparcie miało dotyczyć restauracji i hoteli), czy wyposażenie klubu dla swingersów.
Czytaj więcej
„Takie podejście jest nieakceptowalne i bulwersujące. Wyniki kontroli będą we wrześniu. W oparciu o nie będziemy wyciągać konsekwencje, w tym zwrot...
Sygnały o nieprawidłowościach były już wcześniej
Nieprecyzyjne, niezdefiniowane kryteria tego programu często są wskazywane jako jedna z przyczyn tej katastrofy. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej poluzowała kryteria naboru (m.in. obniżka straty przychodów firmy w czasie pandemii z 30 do 20 proc.) i poszerzyła grono firm, które mogły się ubiegać o dofinansowanie (HoReCa mogła być ich poboczną działalnością).
„Kryteria zmieniające się w trakcie trwania konkursów, z możliwością zakupu jachtów, pojawiły się już po pierwszym naborze. Pytanie brzmi: kto o tym zdecydował?” – pyta na portalu X Katarzyna Obara, była dziennikarka, dziś właścicielka restauracji OKWineBar we Wrocławiu. Wskazuje, że przedsiębiorcy wykorzystali kryteria, które im stworzono.
W ocenę wniosków zaangażowani byli pracownicy agencji, rekrutowani jeszcze w czasach PiS, w tym mąż byłej premier Beaty Szydło. „Edward Szydło, prywatnie mąż Beaty Szydło, jest zastępcą przewodniczącej w Komisji Oceny Przedsięwzięć w programie HoReCa KPO. Pan Szydło oceniał projekty w regionach rządzonych przez ludzi PiS: Małopolskim, Świętokrzyskim, Lubelskim, Podkarpackim” – napisał na X Dominik Jaśkowiec, poseł KO.
Wnioski oceniała nie sama PARP, ale wybrani operatorzy, zwykle agencje rozwoju regionalnego. Była już prezes PARP Katarzyna Duber-Stachurska przed powołaniem jej w maju 2024 r. na to stanowisko, była wiceprezesem Towarzystwa Inwestycji Społeczno-Ekonomicznych, jednego z pięciu operatorów. Pozostali to Rzeszowska Agencja Rozwoju Regionalnego (RARR), Polska Fundacja Przedsiębiorczości, Agencja Rozwoju Regionalnego w Bielsku-Białej i Fundacja Kaliski Inkubator Przedsiębiorczości. Intensywne kontrole ruszają w RARR, posądzanej o przyznanie dofinansowania najbardziej kontrowersyjnym projektom, a która podpisała (według informacji z portalu KPO) łącznie ponad 560 umów z beneficjentami.
„To bulwersująca sprawa. Inwestycja ma służyć rozwojowi polskich hotelarzy i restauratorów, a nie rozbudowom garderoby. (...) Poleciłem prezesowi PARP natychmiastowe wszczęcie kontroli w Rzeszowskiej Agencji pod kątem ochrony prawidłowego wykorzystania pieniędzy publicznych” – pisze na X Jan Szyszko, wiceminister funduszy i polityki regionalnej, główny negocjator Polski ds. rewizji KPO.
Czytaj więcej
Stanowczo protestujemy przeciwko hejtowi, nieodpowiedzialnym wypowiedziom polityków i oskarżaniu hotelarzy o cwaniactwo – organizacje branży turyst...
Kryzys w czasach KO z korzeniami w epoce PiS
Choć politycy PiS chętnie krytykują nabór do KPO, to właśnie PiS budował ten program w latach 2021–2022. Ludzie związani z PiS, jak mąż byłej premier, oceniali krytykowane wnioski w agencjach rozwoju regionalnego, a na programie zarabiali często przedsiębiorcy związani z tą partią. Chodzi tu m.in. o radnego PiS z Ostrowi Mazowieckiej, Pawła Pecurę, który chwalił się pozyskaniem 760 tys. zł dla swoich klientów z programu KPO dla HoReCa, w tym dla przedsiębiorcy o takim samym nazwisku: związana z cateringiem firma Marka Pecury uzyskała dofinansowanie do jachtów na czarter.
Jak wskazują sami przedsiębiorcy, celem naboru było doposażenie firm HoReCa, najbardziej poszkodowanych restrykcjami w czasie pandemii, w nowy sprzęt i dywersyfikacja działalności, by przetrwały następne kryzysy. – Dzięki uruchomieniu środków z KPO możemy teraz tę branżę wesprzeć– mówił wówczas Jacek Protas, w latach 2023–2024 wiceszef resortu funduszy i polityki regionalnej.
Podobnie skomentowała to jedna z firm, która uzyskała dofinansowanie na zakup jachtów – restaurator tłumaczył w rozmowie z Money, że w czasach pandemii restauracje, w tym jego, musiały być zamknięte, ale jachty mogły pływać i zarabiać, kupił więc jachty wyprodukowane w Polsce, które obecnie pływają, zarabiają i odprowadza za nie podatki.
Lekarze na portalu X oburzają się, że luksusowe zakupy z KPO były dokonane kosztem szpitali. „Centrum onkologii w Warszawie, Bydgoszczy, Opolu, Brzozowie, Lublinie, w Kielcach. Co łączy te szpitale? Koordynują leczenie onkologiczne na cały kraj i swoje województwa. No i zostały pozytywnie ocenione i nierekomendowane do wsparcia z KPO” – pisze na X rezydent onkologii Jakub Kosikowski.
Tyle że ochrona zdrowia, w tym szpitale i uczelnie medyczne dostaną z KPO łącznie 18 mld zł, 18 razy więcej niż wynosił budżet krytykowanego dziś programu. – W KPO na onkologię przeznaczyliśmy 5,2 mld zł! – pisze Izabela Leszczyna, która była do niedawna ministrem zdrowia. Z informacji na stronie resortu finansów wynika, że same szpitale specjalistyczne i powiatowe dostaną z KPO łącznie 9,4 mld zł, do tego uczelnie medyczne 3,2 mld zł, a na medyczną transformację cyfrową idzie 4,4 mld zł.
Może należało przenieść pieniądze między pulami? Niestety, jest to bardzo trudne i wymaga zgody Brukseli. – W KPO jest odrębna pula dla szpitali, na transport, czy na zieloną energię. To nie jest niestety tak, że te środki możemy dowolnie przenosić, ponieważ jakakolwiek zmiana z wygospodarowanych oszczędności albo w momencie osiągnięcia wskaźników wymaga akceptacji Komisji Europejskiej – wyjaśnia Małgorzata Okularczyk-Okoń, prezes Collect Consulting.
Wskazuje, że tak było w przypadku instrumentu Zielony Rozwój Miast, którego wskaźniki zostały osiągnięte, a Komisja Europejska zgodziła się na przeniesienie środków do funduszu obronności. – Tu na razie mamy „rozgrzebane” projekty z zapewne wypłaconymi zaliczkami, więc rozwiązaniem tego problemu nie jest proste przesunięcie środków na inne priorytety – dodaje Okularczyk-Okoń i zauważa, że wycofanie wsparcia dla rozpoczętych już programów może spowodować odpowiedzialność odszkodowawczą.
Czytaj więcej
Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej skontroluje KPO. Źle wydane środki będą musiały wrócić – zapowiada PARP. Okazuje się, że wśród wartych...
Co poszło nie tak? „Nie zrobisz audytów wszystkiego”
– Z KPO był problem, że nie był realnie konsultowany i po zmianie rządu było mało czasu na zmiany – zauważa Piotr Mieczkowski, prezes Fundacji Digital Poland. – KPO w tajemnicy pisał PiS. Konsultacje były fikcyjne. Realna szansa była później, ale wtedy były wybory, zmiana władzy, audytów wszędzie nie zrobisz – zauważa ekspert.
Wskazuje na krótki czas od przejęcia władzy przez obecny rząd do startu naborów. Konsultacje założeń i uzgadnianie budżetu KPO odbywały się w 2021 r., za rządów PiS, Komisja Europejska zatwierdziła go 1 czerwca 2022 r.
KPO to polska część wielkiego unijnego Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (RRF) z Planu Odbudowy dla Europy, który miał podźwignąć gospodarki krajów UE po pandemii i zwiększyć ich odporność na kolejne kryzysy. Polska ma zapewnione w KPO ok. 58 mld euro w pięciu obszarach. Krytykowane dziś wsparcie dla HoReCa dostało pieniądze z pierwszego – odporność i konkurencyjność gospodarki. Poza nim są jeszcze takie obszary jak: zielona energia i zmniejszenie energochłonności, transformacja cyfrowa, dostępność i jakość ochrony zdrowia oraz zielona i inteligentna mobilność.
Pierwsze wnioski o płatność z KPO Polska złożyła w grudniu 2023 r. Mieczkowski wskazuje na niewłaściwe konsultacje, presję na szybkie wydatkowanie środków, opóźnienie startu programu, co sprawiło, że finalnie beneficjenci na przełomie lat 2024/2025 wydatkowali środki, których potrzebowali kilka lat wcześniej.
Eksperci z branży funduszy UE wskazują na trzy czynniki, które doprowadziły do złego wyboru wniosków. – Tutaj mieliśmy domino złych decyzji. Ofiarą będą te przedsiębiorstwa, które faktycznie zostały poszkodowane, miały spadek przychodów powyżej 30 proc., złożyły wniosek na ciekawe projekty i zapewne będą się borykać z jakimiś niepotrzebnymi dodatkowymi weryfikacjami tych wniosków. Podejrzewam, że wszystkie te projekty zostaną ponownie zweryfikowane – mówi Małgorzata Okularczyk-Okoń. Pierwsza słabość, którą wskazuje, to oddanie przez PARP oceny projektów w ręce pięciu różnych podmiotów i być może niekoordynowanie tego. Drugi problem to bardzo miękkie kryteria wyboru, bo dywersyfikacja działalności nie została określona parametrami. To właśnie sprawiło, że przez sito przeszły absurdalne pomysły, jak noclegownia w kebabowni. Pracę utrudniła też presja czasu, środki należało wydatkować do 30 czerwca 2026 roku, więc PARP przygotował konkurs w pośpiechu.
Zamieszanie z pieniędzmi dla HoReCa może zaszkodzić całości KPO. Szef InPostu Rafał Brzoska napisał na X, że właśnie tego się obawia.