Reklama

Notus bez inwestora

Fiasko długich negocjacji. Założyciele Domu Kredytowego Notus znów szukają chętnego, który kupi do 75 proc. akcji
Notus bez inwestora

Foto: Rzeczpospolita

– Nie mogliśmy się porozumieć w kilku ważnych kwestiach i dlatego obie strony zdecydowały się na zamknięcie negocjacji – mówi Paweł Adamiak, członek zarządu Domu Kredytowego Notus i jeden z pięciu jego założycieli. Zasłania się klauzulami poufności i nie chce mówić o szczegółach.

Konkurenci są przekonani, że poszło o pieniądze. Właściciele tego typu firm – nie tylko tych oferujących kredyty hipoteczne, ale także pośredniczących w sprzedaży jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych – wywindowali w ubiegłym roku wyceny swoich przedsięwzięć.

– Ktoś, kto ustalił cenę dziewięć miesięcy temu, musi mieć świadomość, że dziś nie jest ona aktualna – mówi Dariusz Prończuk, partner w firmie Enterprise Investors.

Dodaje, że spadek wycen pośredników nie świadczy o tym, że zainteresowanie inwestorów tą branżą zmalało. Inwestorzy są po prostu ostrożniejsi – i to z paru powodów. Po pierwsze rynek kredytów hipotecznych w naszym kraju nie rośnie już tak dynamicznie jak przez ostatnie dwa lata. A to kredyty na zakup mieszkania są najważniejszym dla pośredników produktem.

Po drugie kryzys na rynku amerykańskich kredytów hipotecznych przyczynił się do tego, że wiele instytucji, także europejskich, ma kłopoty finansowe. Znacznie trudniej niż w ubiegłym roku jest też pozyskać finansowanie. – Sytuacja na rynkach nie sprzyja podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Podczas negocjacji cenowych nie da się uniknąć tematu spowolnienia na rynku kredytów mieszkaniowych czy bessy na giełdzie – uważa Robert Barański, wiceprezes pośrednika Money Expert.

Reklama
Reklama

Paweł Adamiak z Notusa mówi, że zainteresowane jego firmą instytucje składają już wstępne, na razie ustne, oferty. – Są one co najmniej na tym samym poziomie jak oferty z końca 2007 r. – twierdzi jeden z właścicieli Notusa. Pięciu menedżerów nadal chce sprzedać do 75 proc. akcji pośrednika. Wybrany przez nich inwestor będzie musiał spółkę dokapitalizować. Według planów Notus ma mieć 51 centrów finansowych (dziś ma 17) i 500 doradców (dziś jest ich 227). – Bez tego skoku trudno nam będzie utrzymać pozycję w pierwszej trójce, a dla nas jest to priorytetowe, podobnie jak dalszy rozwój firmy – wyjaśnia Paweł Adamiak.

Spółka chce rozbudować pion inwestycyjny, być może zajmie się sprzedażą ubezpieczeń. Właścicielom Notusa zależy także, żeby pośrednik pozostał niezależną firmą. Dlatego też idealnym dla nich inwestorem jest np. fundusz private equity lub też zagraniczny, niezależny pośrednik. – Nie zamykamy drzwi przed bankami, ale preferujemy inwestorów finansowych lub branżowych – mówi współwłaściciel Notusa.

On i jego koledzy wrócili do rozmów z firmami, które znalazły się na krótkiej liście zainteresowanych. Poza funduszem, z którym negocjacje zakończyły się fiaskiem, na liście było jeszcze dwóch inwestorów. Adamiak mówi, że zgłaszają się do nich także instytucje, które w zeszłym roku, kiedy Notus zostały wystawiony na sprzedaż, nie interesowały się transakcją.

Jeśli właściciele Notusa nie wybiorą nowego inwestora, to po pieniądze pójdą na giełdę.

– Jesienią będziemy wiedzieć, który wariant realizujemy – mówi Paweł Adamiak.

Finanse
AI nie zastąpi CFO. Będzie jego prawą ręką
Materiał Promocyjny
Franczyza McDonald’s – Twój własny biznes pod złotymi łukami!
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Finanse
„Lepsza skarpeta niż bank”. Co piąty Polak 50+ trzyma oszczędności w domu
Finanse
Weto Orbána i Ficy nie zadziała. Szybkie wsparcie Ukrainy znad Bałtyku
Finanse
Maciej Bukowski: Nie ma mowy o żadnym SAFE zero procent. To bajki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama