- To był największy przeskok z jakim mieliśmy do czynienia po głosowaniu ws. Brexitu. Transakcje z udziałem funta stanęły w miejscu - skomentował najnowsze rewelacje na rynku walutowym jeden z handlarzy europejskiego banku w Tokio, cytowany przez agencję Reuters.
Rzeczywiście, tak źle dla funta nie było od ponad 30 lat. I choć równia pochyła dla brytyjskiej waluty trwa już od miesięcy, zjazd funta do poziomu 1,18 w relacji do dolara był prawdziwym szokiem dla walutowych graczy. Nie wiadomo, co tak naprawdę wywołało panikę na azjatyckim parkiecie, bo właśnie tam w ciągu kilku minut wycena funta uległa załamaniu. Analitycy spekulują, że przyczyną może być system automatycznego zawierania transakcji.
- System działa na zasadzie pewnych algorytmów. Przetwarza sygnały płynące z mediów społecznościowych i w tym wypadku fala negatywnych nagłówków dotyczących Brexitu mogła doprowadzić do uznania jej przez jako bodźca do masowej sprzedaży funta - tłumaczy dla BBC Kathleen Brooks, dyrektor analiz w City Index.
- Gwałtowne spadki wartości uruchamiają też kolejne algorytmy, pogłębiając ten efekt - wyjaśnia.
Brooks zauważa przy tym, że w przyszłości możemy się spodziewać podobnych szoków walutowych.
- To co stało się z funtem demaskuje wady systemu, w którym to maszyny podejmują decyzje o zakupie czy sprzedaży aktywów. Rozwiązanie te staje się jednak coraz bardziej popularne, więc tego typu sytuacje są prawdopodobne - podkreśla.
Na rynkach walutowych handlarze utrzymują rezerwę względem brytyjskiej waluty. Ostatnie zapowiedzi Theresy May, premier Wielkiej Brytanii, o wdrożeniu koncepcji tzw. "hard Brexitu" budzą spory niepokój. Wszystko wskazuje na to, że negocjacje Wielkiej Brytanii z UE będą oznaczały kompromis niekorzystny dla obydwu stron. Do stabilizacji brytyjskiej waluty jeszcze długa droga.