Eksperci po raz pierwszy spotkali się w Sopocie, aby porozmawiać o zarządzaniu wartością instytucji finansowych, firm oraz finansowaniu infrastruktury i nieruchomości.

Janusz Lewandowski, unijny komisarz ds. budżetowych, zapewnił, że mamy bezpieczny system finansowy i giełdę, która może rywalizować z giełdą wiedeńską o miano centrum kapitałowego w naszej części Europy. – Nasz system przenosi zagrożenia z Zachodu, ale nie jest zagrożeniem dla gospodarki realnej – zapewnił.

Mimo to powinniśmy się włączyć w europejską debatę nad wypracowaniem metod kontroli i zapobiegania kryzysom. Na panelach poświęconych sytuacji banków uczestnicy podkreślali, że choć trudno całkowicie wykluczyć groźbę kryzysu, to można przewidzieć pewne zdarzenia i maksymalnie złagodzić ich skutki.

Charles Goodhart, emerytowany wykładowca London School of Economics, tłumaczył na przykładzie ostatnich zawirowań, że zwiększenie lewarowania, do czego namawiały banki rządy Zachodu, nie mogło się zakończyć inaczej niż załamaniem rynku.

– Na szczęście w porę rządy zdecydowały się na środki zaradcze. To uratowało sytuację – mówił.

W jego ocenie ze szczytem kryzysu mieliśmy do czynienia między II a IV kw. 2008 r. W 2009 r. udało się już stanąć na nogi. Choć problemy jeszcze są – wystarczy popatrzeć na długi bankowe w Irlandii, Szwajcarii czy Grecji.

Ważne jest, aby Unia potrafiła sobie z nimi poradzić, a Polska była aktywnym graczem w przygotowywaniu nowych regulacji. Prof. Leszek Pawłowicz z Gdańskiej Akademii Bankowej w rekomendacjach, jakie przygotowali uczestnicy kongresu, zaznaczył, że Polska powinna aktywnie uczestniczyć w budowaniu unijnych ram kontrolowania systemu bankowego w kontekście zarządzania antykryzysowego.

– Nie powinna się zgadzać na transfer aktywów, bo to grozi zarażeniem naszego systemu – wyjaśnił. – Powinna też wypracować mechanizm ogłaszania upadłości banków, w ramach którego będzie jasno powiedziane, kto płaci za niewypłacalność banków, jak zarządzać, gdy jest źle.

Bogusław Grabowski, były członek Rady Polityki Pieniężnej, przypomniał, że paneliści w dyskusji często wyrażali obawy o przeregulowanie, o odmienny wpływ nowej architektury regulacyjnej na kraje ze względu na różną sytuację sektora bankowego.

Autopromocja
Podwajamy subskrypcje

Kup kwartalną e‑prenumeratę, a my przedłużymy okres Twojej subskrypcji

KUP TERAZ

– Rekomendujemy odpowiednie, wcześniejsze przygotowanie polskiego sektora finansowego do spełnienia Bazylei 3 – zaznaczył.

Aby lepiej zarządzać przedsiębiorstwem, były członek RPP Dariusz Filar uznał, że konieczne jest wdrożenie regulacji jak najwyższej jakości, które nie będą zduszać firm. – Powinny one być w miarę możliwości globalne, a Polska powinna występować z własnymi propozycjami regulacyjnymi odpowiadającymi specyfice naszych podmiotów – wyjaśnił.

Z kolei jeśli chodzi o świat energii, Krzysztof Rozen z KPMG wyjaśnił, że potrzebna jest polska strategia wykorzystania i wydobycia gazu łupkowego. – Należy uwzględnić perspektywę wzrostu znaczenia gazu naturalnego w polityce energetycznej – stwierdził. – Oraz wpisać gaz łupkowy w europejską politykę energetyczno-klimatyczną.

Należy też przygotować plan działań związanych ze wzrostem znaczenia wymiany transgranicznej energii elektrycznej w Polsce. – Przepisy powinny zachęcać do wykorzystania maksymalnie czystych technologii, ale nie powinny wykluczać praktycznie jedynego dostępnego w Polsce paliwa: węgla brunatnego czy kamiennego – zaznaczył.

I wreszcie w dziedzinie infrastruktury paneliści zaapelowali o przygotowanie narodowej, nie partyjnej, strategii budowy infrastruktury, zwiększenie wykorzystania partnerstwa publiczno-prywatnego i stworzenie w ramach administracji rządowej centrum zarządzania inwestycji.

Krzysztof Opawski, prezes Saski Partners, mówił, że powinniśmy wydać w najbliższym czasie na inwestycje 1 bln zł, z czego 20 proc. powinno pochodzić z funduszy prywatnych.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki e.glapiak@rp.pl

Opinie

Eric Berglof, główny ekonomista EBOR

Historia się powtarza. Pewne sytuacje się powielają, choć skala kolejnych kryzysów jest różna. Gdybyśmy w 2008 roku inaczej ocenili to, co się dzieje, i np. nie wpompowali pieniędzy w gospodarkę, inna byłaby skala wpływu załamania w starych krajach europejskich na kraje rozwijające się m.in. na Polskę. Można było przewidzieć kłopoty Grecji i następstwa, władze jednak wolały pompować pieniądze podatników w kolejne kraje ogłaszające problemy, niż podjąć zdecydowane działania. Pamiętacie państwo film „Dzień świstaka", w którym bohater przeżywa wciąż ten sam dzień. Warto może zrobić coś nowego, aby ciągle nie powielać tego samego błędu.

Stanisław Kluza, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego

Trudno szukać jednolitego mechanizmu nadzorczego dla wszystkich krajów, ponieważ sytuacja każdego z tych państw jest inna. Znajdują się w innym momencie rozwoju, dlatego każdy kraj powinien mieć własne indywidualne narzędzia działania i sprawowania nadzoru nad rynkami finansowymi. Ważna jest debata europejska na temat nadzoru, ale jeszcze ważniejsze jest poszukiwanie indywidualnych rozwiązań. Nadzór musi i powinien umieć funkcjonować w każdych warunkach.

Jochen Sanio, przewodniczący BoFin

Nikt tak naprawdę nie wiedział, jak blisko byliśmy katastrofy finansowej. Teraz nasze działania skupione są na tym, jak luki w regulacjach jak najmocniej uszczelnić. Myślę, że przeszłość może nas nauczyć, jak to zrobić. Potrzebny nam ktoś, kto będzie w stanie zidentyfikować symptomy kryzysu na czas. Wiadomo, że zapobiec nigdy nie będziemy w stanie, ale musimy być przygotowani na skompensowanie ewentualnych baniek. Rola nadzorcy jest trudna i nie wygląda na to, żeby  w przyszłości mogło się to zmienić.