Według danych łotewskiego Ministerstwa Finansów, koszt sektora publicznego związany z przyjęciem euro wyniósł 13,8 mln euro. Koszt dostosowania systemów informatycznych do nowej waluty sięgnął 5,8 mln euro, koszt „fizycznej" wymiany łata na euro to 2 mln euro. Pozostała część kosztów to m.in. monitorowanie zmian cen, kampania informacyjna skierowana do społeczeństwa i zapewnienie bezpieczeństwa całej operacji. Część tych wydatków została pokryta dzięki środkom z unijnego budżetu.

Dużo więcej na dostosowanie się do nowej waluty wydał sektor prywatny. Same banki poniosły łącznie co najmniej 100 mln euro kosztów związanych m.in. z dostosowaniem systemów informatycznych i kas.

Poniesione koszty mają się szybko zwrócić. Według rządowych szacunków dotychczas Łotysze tracili 70 mln euro rocznie na procesie wymiany walut. Bank Łotwy prognozuje, że po przyjęciu euro koszty obsługi długu spadną o 80 mln euro rocznie. Nie będzie też trzeba ponosić kosztów związanych z obroną kursu łata.

Łotwa przystąpiła do strefy euro 1 stycznia 2014 r. Euro było już jednak od lat częścią łotewskiej rzeczywistości.  W 2013 r. ponad połowa depozytów w łotewskich bankach była denominowana w euro, podobnie jak  80 proc. zaciągniętych pożyczek i około 60 proc. rozliczeń w eksporcie oraz imporcie. Przeciwko akcesji do eurolandu nie protestowała żadna z głównych sił politycznych. Ekonomiści podkreślają, że łotewska gospodarka jest mała, otwarta, zorientowana na eksport i dobrze zintegrowana z Zachodem, co czyni ją dobrze dopasowaną do unii walutowej.

– Euro może wspomóc wzrost gospodarczy, ale nie jest ono głównym motorem wzrostu – uważa Andri Vilks, łotewski minister finansów.

—hk