Wydarzenia w Minneapolis, gdzie federalny agent imigracyjny (ICE) zastrzelił 37-letnią Renee Macklin Good, matkę trójki dzieci, podsyciły w Ameryce i tak bardzo zaogniony konflikt wokół migracji, praw człowieka i nadużywania broni palnej wobec bezbronnych obywateli.
Niektórzy mówią o wewnętrznej wojnie, rzecz upraszczając, między tymi, którzy z ataku na migrantów i kolorowych uczynili swoją polityczną agendą, a jest wśród nich prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump i ruch MAGA – i tymi, którzy przypominają o wielokulturowości Ameryki, jej migranckich korzeniach oraz zwracają uwagę na prawa człowieka.
Czytaj więcej
„Królową miłości” z powracającą do Teatru TV Anną Dymną zobaczyło w poniedziałek 12 stycznia ok 4...
„Mroki Tulsy” i zamieszki w Minneapolis
O tym, jak wielkie jest napięcie świadczy fakt, że zabita przez agenta ICE Amerykanka nie była „kolorowa”, tylko brała udział w jednym z obywatelskich patroli monitorujących działalność federalnej agencji. Również na tle wydarzeń w Minneapolis, gdzie zastrzelona wdała się jedynie w polemikę z agentem i chciała odjechać – m.in. wiceprezydent J.D. Vance interpretuje to jako próbę przejechania urzędnika, czego zapis wideo nie potwierdza – uprawomocniają się pytania o to jacy ludzie pod szyldami federalnych organizacji zajmują się migracją i jakie mają powiązania.
Opowieścią o tym jest m.in. ośmioodcinkowy serial „Mroki Tulsy”, który robił furorę od czasu jesiennej premiery, a do polskiego Disney+ trafił pod koniec grudnia. Jego twórcą jest Sterlin Harjo, obywatel narodu Seminole w Oklahomie, a także potomek indiańskiego plemienia Creek. Bohaterem swojego przewrotnego komediodramatu, który eksploduje na zmianę absurdalnym poczuciem humoru, psychologicznym dramatem i grozą – uczynił Lee Raybona. Świetny Ethan Hawke w kapelusiku, przypominający Toma Waitsa, a czasami bohaterów „Blues Brothers”, którzy też uciekali przed białymi suprematystami-nazistami, gra postać inspirowaną Lee Roy Chapmanem.