Słowa kandydata Konfederacji na prezydenta Sławomira Mentzena o tym, że w jego „idealnym świecie” studia są płatne – wypowiedziane w wywiadzie udzielonym Krzysztofowi Stanowskiemu w Kanale Zero – wywołały społeczną dyskusję. I to nie tylko na temat teoretycznej darmowości edukacji w Polsce, ale też tę dotyczącą zgodności takich deklaracji z obowiązującym w Polsce prawem.
Czytaj więcej
Płatne studia są nie tylko niedostępne dla biedniejszych młodych ludzi, ale bywają też niższej jakości. Stąd też tak dużo inwestuje się w dzieci na...
Konstytucjonaliści są zgodni: dostępu do bezpłatnej nauki w Polsce zakazać nie można, bo to byłoby niezgodne z ustawą zasadniczą. Co jednak nie oznacza, że taka będzie ona zawsze i wszędzie.
Trybunał Konstytucyjny orzekł, że nauka w Polsce jest i musi być bezpłatna
Jak wyjaśnia dr hab. Monika Haczkowska – adwokatka i członkini Polskiego Towarzystwa Prawa Konstytucyjnego – choć to nieodpłatność powinna być zasadą, za odpłatnością mogą być świadczone niektóre usługi edukacyjne.
Ekspertka przypomina, że w tej sprawie wypowiadał się już Trybunał Konstytucyjny – pierwszy raz w sprawie K 18/99, drugi – ponad dekadę temu w orzeczeniu K 35/11 (w znanym orzeczeniu, stwierdzającym niedopuszczalność pobierania opłaty za drugi kierunek). I potwierdził możliwość takich ograniczeń.
– Jest do dopuszczalne, kiedy uczelnie oferują np. naukę w języku obcym, zajęcia dodatkowe poza programem studiów, zatrudniają do prowadzenia zajęć wybitnych praktyków lub wykładowców, albo kiedy student otrzyma tzw. warunek lub punkty kredytowe, czyli możliwość kontynuowania nauki bez osiągnięcia wymaganych wyników – wylicza mec. Haczkowska.
Precyzuje, że w drugim z orzeczeń TK wskazał, iż wprowadzona opłata finansowa musiałaby być uzasadniona.
– Wyrok wydał w czasie, kiedy wielu studentów wybierało kilka kierunków, pojawiło się więc pytanie, czy uczelnie na to stać albo czy pozwala na to stan finansów publicznych państwa – podkreśla.
Co ze studentami, którzy „skaczą” po kierunkach? Małe szanse, że będą płacić za nietrafione wybory
Dr Tomasz Zalasiński z Katedry Prawa Collegium Civitas przypomina, że wypowiadając się na temat opłaty za drugi kierunek studiów, TK stwierdził, że stanowi to nieproporcjonalne ograniczenie prawa do nauki.
W opinii eksperta nie jest jednak oczywiste, czy postawienie na rozwiązania „pośrednie”, np. wprowadzenie opłaty za rozpoczynanie któregoś już kierunku studiów – które porzuca się po krótkim czasie, na studenta zaś przeznaczono już pulę środków – byłoby zgodne z konstytucją.
Czytaj więcej:
Członek zarządu, któremu spółka pokryła z własnych środków lub refinansowała studia MBA, ma przychód opodatkowany PIT.
Pro
– Aby odpowiedzieć na to pytanie, należałoby przeanalizować, czym są „niektóre usługi edukacyjne”, za które zgodnie z Konstytucją RP mogą być pobierane opłaty. Za taką nie można uznać faktu podjęcia kolejnych studiów, bo przyjęcie na studia jest to jedynie czynność administracyjna, a nie edukacyjna – wyjaśnia dr Zalasiński.
– W każdym takim przypadku należałoby ocenić jej proporcjonalność; czy jej wprowadzenie nie ma na celu obejścia lub nadużycia prawa do bezpłatnej nauki – dodaje.
Rozważając ten aspekt, mec. Haczkowska podkreśla, że nie można też dostosowywać zasad nauczania na uczelniach publicznych do zasad wolnorynkowych, obowiązujących w uczelniach niepublicznych.
– Oczywiście, że mogą pojawić się wątpliwości, czy nie wprowadzać np. opłat dla studentów, którzy kolejny raz rozpoczynają studia, porzucając poprzednie po miesiącu czy dwóch, mimo że na uczelnie popłynęły już za studentem środki finansowe – podkreśla adwokatka.
„Skutki byłyby katastrofalne dla wielu młodych ludzi, których państwo pozbawiłoby szans na zdobycie wykształcenia”
Mec. Haczkowska ma jednak wątpliwości, czy to byłoby zgodne z konstytucją, bo przecież po to mamy zagwarantowaną wolność wyboru i prawo do nauki. A w jej świetle władze publiczne mają obowiązek zapewnić obywatelom powszechny i równy dostęp do wykształcenia. Ponadto według niej nie przyczyniłoby się to do edukowania społeczeństwa. Podobnie uważa dr Zalasiński.
– Poza zagadnieniami konstytucyjnymi pojawia się jeszcze problem skutków społecznych wprowadzenia odpłatności za naukę w szkołach publicznych. Skutki wprowadzenia takiej zmiany byłyby katastrofalne dla wielu młodych ludzi, których państwo pozbawiłoby szans na zdobycie wykształcenia – argumentuje.
Zwraca też uwagę, że konstytucyjny zapis jasno wskazuje, iż każdy ma prawo do nauki – a to jest również kwestia równego traktowania.
– Nie wyróżnia szczególnych uprawnień obywateli, lecz mówi: „każdy” – konkluduje.
Czytaj więcej
Zatrzaśnięte drzwi uniwersytetów dla osób spoza elity najbogatszych, brak dostępu do lekarza, samotność i przymusowe porody kobiet – to wszystko ju...
TK już dawno odrzucił pomysł, żeby płacić za drugi kierunek studiów
W połowie 2014 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że niezgodne z ustawą zasadniczą są przepisy nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym stanowiące, że na drugim kierunku bezpłatnie mogły studiować tylko ci, którzy uzyskają stypendium rektora. Trafiało ono do maksymalnie dziesięciu procent studentów, a wymagane kryteria trzeba było spełniać co roku. Ustanowiono, że wszyscy chętni zaczną studia „za darmo”, ale po roku zostanie ocenione, czy spełniają warunki, czy też muszą zwrócić pieniądze za pierwszy rok i zapłacić za kolejny. Przepisy przestały obowiązywać po czterech latach od ich wprowadzenia – po 30 września 2015 r.