Vystrcil w rozmowie z agencją Kyodo mówił o swojej ubiegłorocznej wizycie na Tajwanie. Czeski polityk pojechał na Tajwan jako członek 90-osobowej, czeskiej delegacji, co wywołało protest Chin, uważających Tajwan za zbuntowaną prowincję i integralną część Państwa Środka. Chiny nigdy nie wyrzekły się użycia siły w celu przywrócenia suwerenności nad Tajwanem. Pekin nie utrzymuje też relacji dyplomatycznych z żadnym państwem, które formalnie uznaje Tajwan i utrzymuje z nim relacje dyplomatyczne.

Jeśli jesteśmy uzależnieni od Chin w zakresie dostawy surowców, infrastruktury czy strategicznych produktów, istnieje ryzyko, że Chiny nie zawahają się użyć tej zależności

Milos Vystrcil, przewodniczący Senatu Czech

Wiceprzewodniczący Senatu Czech w rozmowie z Kyodo podkreślił, że "Chiny robią wszystko, co można, aby Tajwan był izolowany".

Vystrcil mówił też, że presja, jakiej Chiny poddały jego kraj w związku z wizytą delegeacji na Tajwanie, podkreśliła jak "wielkim ryzykiem" jest zależność od Chin, drugiej największej gospodarki świata. Vystrcil nie sprecyzował jakie konkretnie kroki wobec Czech podjęły Chiny.

Czytaj więcej

Chiny ostrzegają USA: Żadnych złudzeń ws. Tajwanu

- To jasno pokazało, że jeśli jesteśmy uzależnieni od Chin w zakresie dostawy surowców, infrastruktury czy strategicznych produktów, istnieje ryzyko, związane z tym, że Chiny nie zawahają się użyć tej zależności w przyszłości, aby uzyskać to, czego chcą - stwierdził czeski polityk.

- Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że nie można nie utrzymywać kontaktów z Chinami - dodał.

Vystrcil stwierdził też, że takie gesty, jakie w kierunku umocnienia więzi z Tajwanem wykonały ostatnio Czechy, Litwa i Słowacja, powinna wykonać Unia Europejska jako całość, w skoordynowany sposób. 

- Zamiast działań indywidualnych, chciałbym, aby przywódcy państw w Europie poważnie podeszli do polityki zagranicznej, jeśli chodzi o państwa takie jak Chiny czy Rosja - podkreślił.