Czy wysłanie ponad 150 pism do instytucji i urzędów państwowych w sprawie rzekomych nieprawidłowych działań osoby publicznej narusza jej godność i dobre imię? Nie – uznał warszawski sąd i stwierdził, że „osoba pełniąca funkcję publiczną powinna wykazać się większą dozą tolerancji, spotykając się ze słowami krytyki".
Były rektor w opałach
Arkadiusz Letkiewicz, były rektor Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie i wiceszef Komendy Głównej Policji, pozwał w trybie cywilnym o ochronę dóbr osobistych Jana Kudrelka, pracownika uczelni w Szczytnie, za to, że ten przez trzy lata donosił o rzekomych nieprawidłowościach, jakich miał się dopuszczać Letkiewicz.
Domagał się przeprosin i wpłaty 20 tys. zł na fundację pomocy wdowom i sierotom po poległych policjantach.
Jak policzył Letkiewicz, Kudrelek wysłał ponad 150 pism, skarg i zawiadomień do wielu instytucji, m.in. Komendy Głównej Policji, ministra spraw wewnętrznych oraz różnorakich prokuratur. Donosił, że Letkiewicz jako rektor „sprawował niewłaściwy nadzór nad projektami badawczymi, pobierał bezpodstawnie wynagrodzenie za pracę, dopuścił się nieprawidłowości przy zatrudnianiu pracowników, zaniżał poziom nauczania policjantów, nieuczciwe i iluzorycznie wykonywał swoje obowiązki".
Kudrelek bronił się przed sądem, dowodząc, że był nękany przez Letkiewicza za swoje pisma. Jako jedyny policjant z WSP w Szczytnie regularnie nie dostawał zgody na dodatkowe zatrudnienie poza służbą, gdy w tym samym czasie rektor Letkiewicz był zatrudniony dodatkowo na czterech uczelniach, a także przy projektach rozwojowych realizowanych w WSP.