Miesiącami słyszeliśmy o obowiązkach firm i instytucji, które miały gruntownie przejrzeć to, co o nas wiedzą, i usunąć wszystko co zbędne oraz nie używać tej wiedzy w niecnych celach i bez naszej zgody. Za nadużycia grożą milionowe kary.

Jednak nie ma co się bać kontroli już dziś lub zaraz po niedzieli, bo najpierw prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który zastępuje właśnie GIODO, musi się zorganizować. A gdy już ruszy w pole, kary z górnej półki raczej się nie posypią. Te zarezerwowano dla recydywistów naruszających zasady drastycznie i na skalę globalną.

Jak więc to wyjdzie? Jak zwykle? Na razie nasze skrzynki e-mailowe zasypują wieści o „aktualizowanej polityce prywatności" od różnych firm. Jeśli szukać plusa tej operacji wyglądającej jak zmasowany atak spamowy, to jest nim efekt psychologiczny. Liczba e-maili działa na wyobraźnię. Okazało się, jak wiele firm i instytucji ma nasze dane. Skąd? To my im je powierzyliśmy albo kupiły je na rynku – bo kiedyś wyraziliśmy na to zgodę, ubiegając się o kartę lojalnościową do marketu albo wypełniając formularz w sklepie z odzieżą, który już nie istnieje, a bazę danych sklep odsprzedał.

A teraz szczerze, drodzy czytelnicy: co robicie z tymi wszystkimi e-mailami? Klikacie bez czytania, jak dotychczas? Podejrzewam, że odsetek czytających i korygujących wyrażone wcześniej zgody jest znikomy. Czyli nic się nie zmieni.

Wątpię też, czy zmienią się obyczaje na stacji paliw, kiedy to sprzedawca na cały głos pyta o dane do faktury. Cała kolejka wszystko słyszy i pewnie nadal będzie słyszeć.

Zmiany za to nastąpią u przechowujących nasze dane. Ci więksi musieli znaleźć pieniądze na dokonanie przeglądu i zatrudnienie osoby, która ma pilnować przestrzegania RODO. Bo to proces, który nie ma końca. Nie wystarczy zrobić coś raz i uznać, że już spełniło się wymogi. Trzeba o to dbać cały czas.

Wkrótce się dowiemy, jak poszło. Jeszcze w styczniu Edyta Bielak-Jomaa, generalny inspektor ochrony danych osobowych, w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" ubolewała, że ledwie 8 proc. badanych w sondażu przedsiębiorców znało prawa przysługujące ich interesantom i ich przestrzegało. Niepokoiła się, że wielu odkładało przygotowania, czekając na polską ustawę, chociaż RODO wprost określa podstawowe zasady przetwarzania danych, prawa osób i obowiązki administratorów i do tego powinno się dostosować prawo krajowe. A podpisana właśnie polska ustawa jest w gruncie rzeczy aktem wykonawczym do unijnego rozporządzenia. T

Dobrze, że udało się ją uchwalić, bo ucywilizuje sądową drogę odwoławczą dla ukaranych przez prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Również pokrzywdzeni – prawdziwi i ci, którym się tak tylko wydaje – wiedzą, o co wnosić. I będzie jak zwykle. To sądy ostatecznie zweryfikują, jaki był sens tego naRODOwego szaleństwa.

Czytaj także:

Zobacz co RODO zmieni w Twoim życiu

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

RODO: duża wspólnota mieszkaniowa koniecznie z inspektorem

Przechowywanie danych w chmurze - co zmienia RODO

Co ma RODO do głośnych rozmów prawników

Osiem czynności w pracy, które zaczną być groźne

20 rzeczy, które musisz wiedzieć o RODO

Czytaj więcej o RODO