Polski przemysł od dawna nie miał tak złej passy. Ale powoli wychodzi na prostą

Produkcja sprzedana przemysłu w Polsce w czerwcu wzrosła o 0,4 proc. po trzech miesiącach zniżek. Ceny gotowych produktów praktycznie stanęły w miejscu.

Publikacja: 20.07.2023 12:36

Polski przemysł od dawna nie miał tak złej passy. Ale powoli wychodzi na prostą

Foto: Adobe Stock

Jak podał w czwartek GUS, produkcja sprzedana przemysłu w maju zmalała realnie (czyli w cenach stałych) o 1,4 proc. rok do roku po zniżce o 2,8 proc. miesiąc wcześniej (ten ostatni wynik GUS zrewidował w górę: wstępnie informował o spadku produkcji w maju o 3,2 proc.).

Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści przeciętnie spodziewali się zniżki produkcji o 1,6 proc. O dużej niespodziance nie ma więc mowy, ale w połączeniu z rewizją majowych danych kondycja przemysłu jawi się obecnie jako nieco lepsza niż można było oczekiwać.

Czytaj więcej

Przemysł wychodzi z zapaści, na rynku pracy ochłodzenie

Zniżki produkcji w ujęciu rok do roku to w pewnej mierze efekt wysokiej bazy odniesienia, związanej z wysoką aktywnością w energetyce i górnictwie przed rokiem. Efekt ten jednak słabnie. W czerwcu produkcja energii zmalała o 6,6 proc. rok do roku po zniżce o 7,4 proc. w maju i 11,8 proc. w kwietniu. W górnictwie produkcja w zeszłym miesiącu tąpnęła o 13,1 proc. rok do roku po spadku o 11,3 proc. w maju.

W samym przetwórstwie przemysłowym, którego wyniki więcej mówią o koniunkturze w polskiej i globalnej gospodarce, recesja również słabnie. Produkcja zmalała tam w czerwcu o 0,7 proc. rok do roku po zniżce o 2,3 proc. w maju (GUS wstępnie informował o zniżce o 2,7 proc.).

Produkcja oczyszczona z wpływu czynników sezonowych zmalała w czerwcu o 0,8 proc. rok do roku po zniżce o 2,4 proc. w maju (to dane sprzed rewizji). W stosunku do poprzedniego miesiąca odsezonowana produkcja wzrosła o 0,4 proc. po trzech zniżkach z rzędu.

Czytaj więcej

Słowo "podwyżka" zaczyna coś znaczyć. Płace odzyskują siłę nabywczą

Najgorsze okresy dla przemysłu w ostatnich latach

Choć sam czerwiec okazał się nieco lepszy od oczekiwań, to II kwartał był w polskim przemyśle jednoznacznie słaby. – Miniony kwartał zapisze się w historii polskiego przemysłu jako jeden z najgorszych. Według naszych obliczeń produkcja zmalała o 2,7 proc. kwartał do kwartału. Aby znaleźć gorszy okres, trzeba cofnąć się albo do pierwszej fali COVID (II kwartał 2020 r. ze spadkiem produkcji o 15,4 proc.) albo do Wielkiej Recesji z lat 2008-2009 (IV kwartał 2008 r. ze spadkiem produkcji o 4,6 proc.) – napisał w komentarzu do czwartkowych danych Piotr Bartkiewicz, ekonomista z banku Pekao.

- Tak słaby wynik II kwartału nie oznacza, że nie ma przestrzeni do dalszego hamowania – dodał Bartkiewicz. Przede wszystkim, spadek popytu na wyroby polskiego przemysłu częściowo wynika z chęci innych producentów, aby ograniczyć nadmierne zapasy. To, jak długo proces ten będzie trwał, jest trudne do przewidzenia. Dodatkowo, zarówno w Polsce, jak i w zachodniej Europie, słaby jest popyt konsumpcyjny, co również uderza w niektóre branże przemysłu.

Zdaniem Andrzeja Kamińskiego, ekonomisty z Banku Millennium, krajowy popyt konsumpcyjny wkrótce powinien się jednak odbić, dając wsparcie dla niektórych branż przemysłu. Innym pomagało będzie ożywienie w budownictwie. Największą niewiadomą jest według niego popyt zagraniczny, ale w czerwcu – podobnie jak w poprzednich miesiącach – niektóre z branż zorientowanych na eksport radziły sobie akurat bardzo dobrze. Dotyczy to w szczególności produkcji samochodów, która wzrosła o 19,7 proc. rok do roku oraz produkcji urządzeń elektrycznych (9,7 proc.) i maszyn (7,4 proc.).

Inflacja hamuje

Optymistycznym akcentem w czerwcowych danych dotyczących przemysłu było kolejne mocne wyhamowanie inflacji w tym sektorze. Wskaźnik cen produkcji sprzedanej (PPI) wzrósł o zaledwie 0,5 proc. rok do roku, najmniej od grudnia 2020 r., po zwyżce o 2,8 proc. w maju (wstępne dane wskazywały na zwyżkę o 3,1 proc.). Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści przeciętnie szacowali, że PPI wzrósł w zeszłym miesiącu o 0,7 proc. rok do roku.

Dezinflacja w przemyśle to, jak tłumaczy Kamiński, efekt słabego popytu na towary przemysłowe, zniżek cen surowców na międzynarodowych rynkach, rozładowania zatorów w łańcuchach dostaw oraz niższych kosztów transportu. W samym przetwórstwie przemysłowym cen produkcji sprzedanej zmalały w czerwcu o 4,1 proc. rok do roku po zniżce o 2,2 proc. w maju. To przekłada się już na ceny towarów konsumpcyjnych, które – po wyłączeniu żywności, paliw i nośników energii – w czerwcu stały w miejscu.

Jak podał w czwartek GUS, produkcja sprzedana przemysłu w maju zmalała realnie (czyli w cenach stałych) o 1,4 proc. rok do roku po zniżce o 2,8 proc. miesiąc wcześniej (ten ostatni wynik GUS zrewidował w górę: wstępnie informował o spadku produkcji w maju o 3,2 proc.).

Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści przeciętnie spodziewali się zniżki produkcji o 1,6 proc. O dużej niespodziance nie ma więc mowy, ale w połączeniu z rewizją majowych danych kondycja przemysłu jawi się obecnie jako nieco lepsza niż można było oczekiwać.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Dane gospodarcze
Węgry z kolejną obniżką stóp. Forint mocniejszy, inflacja stabilna
Dane gospodarcze
PKB Japonii skurczył się w pierwszym kwartale
Dane gospodarcze
Prognozy gospodarcze dla UE: wraca koniunktura, ale ryzyko pozostaje
Dane gospodarcze
Amerykańska inflacja już niestraszna inwestorom
Dane gospodarcze
Inflacja w USA nie sprawiła przykrej niespodzianki inwestorom
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?