IFP: Rząd Morawieckiego planował szokujące cięcia wydatków. „Oszustwo budżetowe"

Choć milczano o tym przed wyborami, rząd PiS zaplanował radykalne cięcia wydatków, sięgające nawet 192 mld zł, co równałoby się rezygnacji z 13. i 14. emerytury, 800+, itp. – uważa Sławomir Dudek, główny ekonomista Instytutu Finansów Publicznych.

Publikacja: 14.11.2023 13:10

Premier Mateusz Morawiecki (L) podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim w Warszawie. Prezydent And

Premier Mateusz Morawiecki (L) podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim w Warszawie. Prezydent Andrzej Duda powierzył mu misję tworzenia rządu.

Foto: PAP/Leszek Szymański

Instytut przeanalizował „Strategię zarządzania długiem sektora finansów publicznych w latach 2024-2027”, którą rząd przedstawił i wysłał do Sejmu na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi.

Jej zapisy brzmią na tyle niepokojąco, iż zdaniem IFP „można przypuszczać, że autorzy strategii za wszelką cenę chcieli w oficjalnych dokumentach wykazać, że dług Polski nie wzrośnie powyżej poziomu 60 proc. PKB. A prognozy wskazywały, że wzrośnie – nawet do 65 proc. PKB w 2027 r.”

Zmanipulowane prognozy

- Zawartość strategii ewidentnie wskazuje, że rząd miał świadomość, że obietnice utrzymania wydatków socjalnych są niemożliwe do spełnienia lub będzie to wymagało ogromnego wzrostu podatków. Jedyne co w ostatniej chwili można było zrobić przed wyborami, to zmanipulować prognozy bez podawania, jak konkretnie zmiany miałyby zostać osiągnięte – uważa Sławomir Dudek, główny ekonomista IFP, autor analizy.

Czytaj więcej

Wiceminister finansów z nową rolą. Piotr Patkowski został prezesem PANA

Strategia zarządzania długiem to dokument uzupełniający do projektu ustawy budżetowej na rok 2024. Ale IFP wskazuje na dużą niespójności między tymi planami finansowymi rządu. W strategii zapisano: „w latach 2025-2027 przyjęto założenie o corocznym dostosowaniu fiskalnym, o którym mowa w art. 112a1 ustawy o finansach publicznych na poziomie 1 pkt. proc. oraz dodatkowo założono coroczne oszczędności na poziomie ok. 1,1% PKB.”

Tymczasem w uzasadnieniu do projektu ustawy budżetowej, czytamy: „Przy założeniu minimalnego dostosowania fiskalnego, o którym mowa w art.112a1 ust. 1 ustawy o finansach publicznych na poziomie 0,5 pkt. proc. PKB w latach 2025-2027 szacunkowe kwoty wydatków wynoszą (…).”.

Jakie wydatki pod nóż

Dudek wyjaśnia, że „dostosowanie fiskalne” wywodzi się z terminologii reguł fiskalnych Unii Europejskiej. Kraj, rozliczając się z dostosowania fiskalnego, musi pokazać działania systemowe oparte na zmianach ustaw po stronie podatków lub wydatków.

Czytaj więcej

Powszechna zrzutka na wojsko? Ekonomiści: to lepsze niż dług

- Coroczne dostosowanie fiskalne na poziomie 1 pkt. proc. oznacza, że począwszy od 2025 r. rząd zaplanował co roku trwałe cięcie wydatków lub trwałe zwiększenie podatków na kwotę 1 proc. PKB – zaznacza Dudek.

I wylicza, że przekładając ten 1 pkt. proc. PKB na nominalne kwoty, rząd premiera Morawieckiego w 2025 r. zaplanował strukturalne cięcie wydatków lub podniesienie podatków na kwotę ok. 40 mld zł, w 2026 r. - o kolejne 43 mld zł, a w 2027 r.- o ponad 45 mld zł. Łącznie w latach 2025- 2027 planowane cięcia to już 129 mld zł.

- Chcąc uzyskać takie oszczędności poprzez redukcję wydatków, trzeba by było w 2025 r. zrezygnować jednocześnie z wypłaty 13. i 14. emerytury. Konieczna byłaby też rezygnacja z obietnic podwyższenia zasiłku pogrzebowego, programu przyjazne osiedle 2,0 i emerytur stażowych. Ponadto trzeba by było w 2026 r. ograniczyć do 300 zł program 800+, a w 2027 r. już całkowicie go zlikwidować. A nawet te cięcia nie pozwoliłyby zrealizować zaplanowanych oszczędności – analizuje Dudek.

Złamanie zasad

Zdaniem głównego ekonomisty IFP, zaskakujące w „Strategii…” są również przyjęte założenia dotyczące tzw. naturalnych oszczędności, których wartość w przeliczeniu na złote ma wynosić kolejne 45-50 mld zł.

- Przyjęcie z góry oszczędności na poziomie 1,1 proc. PKB jest dyskusyjnym założeniem. Co oznaczają naturalne oszczędności? Rzeczywiście co roku można zaobserwować, że część dysponentów budżetowych nie realizuje przewidzianych dla nich limitów wydatkowych. Może to wynikać z przesłanek obiektywnych, czyli np. wydłużenia czasu realizacji jakiejś inwestycji lub z błędnego planowania. Ale przyjęcie naturalnych oszczędności jako planu na redukcję długu jest dziwnym i niespotykanym zabiegiem – podkreśla Dudek.

Wskazuje, że przyjęcie z góry, że dysponenci budżetowi nie wykonają planu swoich dochodów stanowi poważne naruszenie zasad planowania budżetowego.

Czytaj więcej

Szefowa BGK: Nie obawiam się audytu. Politycy chcą rozliczyć samych siebie

Przedwyborcze milczenie

Łącznie oszczędności i cięcia na koniec 2027 r. wynikające ze strategii zarządzania długiem to w sumie nawet 180 mld zł. - Rząd nie mówił o tym przed wyborami. Plan cięć nie był pokazany równolegle z projektem ustawy budżetowej w sierpniu 2023 r. Pokazano go bez rozgłosu na kilkanaście dni przed wyborami. Tymczasem z ust polityków Zjednoczonej Prawicy płynęły nieprawdziwe zapewnienia, że na wszystkie wydatki socjalne wystarczy pieniędzy – komentuje autor analizy Sławomir Dudek.

Dudek wytyka też, że strategia nie jest poddawana konsultacjom w RDS wraz z projektem budżetu, nie pokazuje w sposób jawny deficytu finansów publicznych i struktury koniecznego dostosowania wydatków i podatków.

- Moim zdaniem jest to dowód nie tylko rażącej niespójności i nierzetelności, ale też najprawdopodobniej celowej manipulacji i rozmyślnego oszustwa budżetowego – pisze autor analizy.

I dodaje, że wyzwaniem dla przyszłego nowego rządu będzie zbadanie rzeczywistego stanu finansów publicznych i zaplanowanie wyjścia z zadłużenia w sposób jak najmniej obciążający dla społeczeństwa.

Instytut przeanalizował „Strategię zarządzania długiem sektora finansów publicznych w latach 2024-2027”, którą rząd przedstawił i wysłał do Sejmu na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi.

Jej zapisy brzmią na tyle niepokojąco, iż zdaniem IFP „można przypuszczać, że autorzy strategii za wszelką cenę chcieli w oficjalnych dokumentach wykazać, że dług Polski nie wzrośnie powyżej poziomu 60 proc. PKB. A prognozy wskazywały, że wzrośnie – nawet do 65 proc. PKB w 2027 r.”

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Budżet i podatki
Jaki będzie budżet na 2025 rok?
Budżet i podatki
Mocno przepłacamy za "równoległy budżet". Ekonomiści: przywróćmy normalność
Budżet i podatki
Luka VAT znów rośnie. Wróciły mafie?
Budżet i podatki
Rośnie dziura w budżecie Rosji. Będą wyższe podatki
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Budżet i podatki
Budżet ma być przejrzysty i zrozumiały. Czy pomoże w tym Rada Fiskalna?
Budżet i podatki
Gabinet premiera Donalda Tuska na razie bardziej rozrzutny niż oszczędny?