Opozycja do rządu: "Po cichu zabieracie pieniądze, potem dajecie jako prezenty"

- Zabieracie Polakom pieniądze po cichu, a potem głośno rozdajecie jako prezenty od władzy – zarzuciła rządzącym Lewica podczas czwartkowej debaty nad nowelizacją budżetu. Koalicja Obywatelska zaproponowała, by 800+ obowiązywało już od czerwca.

Publikacja: 06.07.2023 14:50

PoNa rozpoczynającym się dwudniowym posiedzeniu Sejm zajmie się m.in. projektem ustawy zwiększającym

PoNa rozpoczynającym się dwudniowym posiedzeniu Sejm zajmie się m.in. projektem ustawy zwiększającym świadczenie 500+ do 800 zł, a także projektem zmieniającym zasady dotyczące referendum krajowego, dostosowującym je do przeprowadzania referendum razem z wyborami.

Foto: PAP/Tomasz Gzell

Rządowy projekt nowelizacji ustawy budżetowej na 2023 r. zakłada duże zmiany w tegorocznym planie finansowym państwa. Przewiduje przede wszystkim: niższe o 3,1 mld zł dochody w porównaniu do obecnego planu, wyższe o 20,9 mld zł wydatki oraz wyższy o 24 mld limit deficytu (ma on wzrosnąć do 98 mld zł).

Rząd wyjaśniał, że potrzeba nowelizacji wynika m.in. ze zmiennych warunków w otoczeniu makroekonomicznym, opozycja wytykała jednak podczas czwartkowej debaty, że to raczej zmiana przedwyborcza i zarzucała PiS psucie finansów państwa.

Czytaj więcej

Dłuższe ulgi w spłacie rat wydają się niemal pewne

„Sprawdzam” dla PiS

- Ta nowelizacja to kolejny etap dewastacji polskich finansów publicznych – ocenił Janusz Cichoń, poseł Koalicji Obywatelskiej. – Budżet przestał być istotnym planem finansowym państwa, bo finansowanie pozabudżetowe osiąga już monstrualne rozmiary – grzmiał Cichoń.

- Rząd PiS sięga coraz głębiej do naszych kieszeni (…), a my mówimy sprawdzam: czy chodzi wam o dobro polskich rodzin, czy tylko o „waszych” i tworzycie sobie budżet wyborczy – mówił Cichoń.

Tym „sprawdzam” ma być poprawka złożona przez Koalicję Obywatelską wprowadzająca 800+ od czerwca 2023 r., a nie jak chce rząd – od stycznia 2024 r. – PiS mówi, że w tegorocznym budżecie nie ma na to pieniędzy, ale w noweli jest zapis o 16 mld zł rezerwy na bliżej nieokreślone cele. Skierujmy te pieniądze na pomoc w wychowywaniu dzieci – podkreślała Zofia Czernow, posłanka KO.

Czytaj więcej

Banki ruszyły z „kredytem 2 proc.”. Dużo chętnych już pierwszego dnia

To nie rezerwa premiera

Na tę rezerwę, która pojawiła się w nowelizacji, rzeczywiście w wysokości 16 mld zł, wskazywali też inni posłowie - zastanawiając się, czy ma to być źródło finansowania nowych prezentów wyborczych. Wiceminister finansów Sebastian Skuza wyjaśniał, że wcale nie jest to „rezerwa w dyspozycji premiera”, tylko rezerwa na określone cele i ważne wyzwania w obszarze rolnictwa, obronności i wsparcia Ukraińców.

- Ta nowelizacja to kolejny przykład wielkiego oszustwa budżetowego, z jakim mamy do czynienia od ośmiu lat – zarzucał z kolei Dariusz Wieczorek, poseł Lewicy. – Wasze credo rządzenia można ująć w kilku słowach: by lud prosty darzył was miłością, zabieracie kasę po cichu, a rozdajcie głośno – mówił.

Wieczorek wyliczał, że chodzi tu przykładowo o rekordowo wysokie zwroty z podatku PIT zrealizowane w 2023 r. (co jest jedną z przyczyn nowelizacji), a które Polacy zapłacili w postaci nadpłat podatku w 2022 r. A także o obiecanie samorządom dodatkowych 14 mld zł w 2023 r. – Już widzę te czeki i przechwałki, jaki to PiS jest dobry dla samorządów. A przecież dziś oddajecie JST to, co zabrał im Polski Ład – komentował Wieczorek.

Czytaj więcej

Prof. Andrzej Rzońca: Ciemne chmury nad tempem rozwoju gospodarczego

Przepis na katastrofę? 

Dalej posłowie wytykali brak podwyżek wynagrodzeń dla pracowników sfery budżetowej, a jednorazowe dodatki dla nauczycieli w wysokości ok. 900 zł netto zł nazywali „jałmużną” i próbą kupowania ich głosów przed wyborami. Zarzucali też, że rząd PiS nie chce walczyć z inflacją, ponieważ dzięki „podatkowi inflacyjnemu” to Polacy finansują rządowe rozdawnictwo.

Wiele krytycznych głosów padło od adresem rosnących wydatków i zadłużenia państwa poza budżetem.

- Od 2019 r. obserwujemy obniżanie się wiarygodności ekonomicznej naszego kraju. Budżet centralny nie pokazuje prawdziwego obrazu finansów publicznych, tak naprawdę są one w złym stanie. Zadłużenie poza kontrolą parlamentu wzrośnie do 420 mld zł na koniec 2023 r. – ostrzegał Czesław Skierski z PSL. – Rząd oszukuje obywateli, przedsiębiorców, nas wszystkich – dodał.

Czytaj więcej

Budżet państwa po maju. Polska ma już spory deficyt

- Kolejne zwiększenie wydatków i długu to gotowy przepis na katastrofę (…). Najwyższa Izba Kontroli po raz pierwszy w historii nie oceniała pozytywnie wykonania budżetu państwa za 2022 r., bo ten rząd prowadzi nas w szalony sposób w kierunku gospodarczej katastrofy. I nie zamierza zwalniać, bo potrzebne jest „mięso” na wybory – alarmował Michał Urbaniak z Konfederacji.

Po czwartkowej debacie projekt nowelizacji budżetu został skierowany do dalszych prac w Komisji Finansów Publicznych, gdzie procedowane będą poprawki zgłoszone przez posłów.

Rządowy projekt nowelizacji ustawy budżetowej na 2023 r. zakłada duże zmiany w tegorocznym planie finansowym państwa. Przewiduje przede wszystkim: niższe o 3,1 mld zł dochody w porównaniu do obecnego planu, wyższe o 20,9 mld zł wydatki oraz wyższy o 24 mld limit deficytu (ma on wzrosnąć do 98 mld zł).

Rząd wyjaśniał, że potrzeba nowelizacji wynika m.in. ze zmiennych warunków w otoczeniu makroekonomicznym, opozycja wytykała jednak podczas czwartkowej debaty, że to raczej zmiana przedwyborcza i zarzucała PiS psucie finansów państwa.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Budżet i podatki
Kiedy 60 tys. kwoty wolnej? Minister finansów ma przedstawić plan
Budżet i podatki
Niemal 40 mld zł deficytu w budżecie. Wpływy z VAT na minusie
Budżet i podatki
Rząd ma nowy plan na finanse państwa. Będą wyższe podatki?
Budżet i podatki
MF: Od 2025 roku wchodzimy na ścieżkę redukcji deficytu
Budżet i podatki
Naprawa polskich finansów zajmie kilka lat. MF przedstawia tzw. białą księgę
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?