Rządowy projekt nowelizacji ustawy budżetowej na 2023 r. zakłada duże zmiany w tegorocznym planie finansowym państwa. Przewiduje przede wszystkim: niższe o 3,1 mld zł dochody w porównaniu do obecnego planu, wyższe o 20,9 mld zł wydatki oraz wyższy o 24 mld limit deficytu (ma on wzrosnąć do 98 mld zł).
Rząd wyjaśniał, że potrzeba nowelizacji wynika m.in. ze zmiennych warunków w otoczeniu makroekonomicznym, opozycja wytykała jednak podczas czwartkowej debaty, że to raczej zmiana przedwyborcza i zarzucała PiS psucie finansów państwa.
Czytaj więcej
Bez wakacji kredytowych część Polaków nie poradzi sobie z obsługą swoich zobowiązań. Dla nich wsparcie jest wręcz konieczne.
„Sprawdzam” dla PiS
- Ta nowelizacja to kolejny etap dewastacji polskich finansów publicznych – ocenił Janusz Cichoń, poseł Koalicji Obywatelskiej. – Budżet przestał być istotnym planem finansowym państwa, bo finansowanie pozabudżetowe osiąga już monstrualne rozmiary – grzmiał Cichoń.
- Rząd PiS sięga coraz głębiej do naszych kieszeni (…), a my mówimy sprawdzam: czy chodzi wam o dobro polskich rodzin, czy tylko o „waszych” i tworzycie sobie budżet wyborczy – mówił Cichoń.
Tym „sprawdzam” ma być poprawka złożona przez Koalicję Obywatelską wprowadzająca 800+ od czerwca 2023 r., a nie jak chce rząd – od stycznia 2024 r. – PiS mówi, że w tegorocznym budżecie nie ma na to pieniędzy, ale w noweli jest zapis o 16 mld zł rezerwy na bliżej nieokreślone cele. Skierujmy te pieniądze na pomoc w wychowywaniu dzieci – podkreślała Zofia Czernow, posłanka KO.
Czytaj więcej
Zainteresowanie pożyczką z rządowymi dopłatami już pierwszego dnia było bardzo duże. Banki oferują kredyty z rzeczywistą stopą 4,7–5,7 proc., jedna...
To nie rezerwa premiera
Na tę rezerwę, która pojawiła się w nowelizacji, rzeczywiście w wysokości 16 mld zł, wskazywali też inni posłowie - zastanawiając się, czy ma to być źródło finansowania nowych prezentów wyborczych. Wiceminister finansów Sebastian Skuza wyjaśniał, że wcale nie jest to „rezerwa w dyspozycji premiera”, tylko rezerwa na określone cele i ważne wyzwania w obszarze rolnictwa, obronności i wsparcia Ukraińców.
- Ta nowelizacja to kolejny przykład wielkiego oszustwa budżetowego, z jakim mamy do czynienia od ośmiu lat – zarzucał z kolei Dariusz Wieczorek, poseł Lewicy. – Wasze credo rządzenia można ująć w kilku słowach: by lud prosty darzył was miłością, zabieracie kasę po cichu, a rozdajcie głośno – mówił.
Wieczorek wyliczał, że chodzi tu przykładowo o rekordowo wysokie zwroty z podatku PIT zrealizowane w 2023 r. (co jest jedną z przyczyn nowelizacji), a które Polacy zapłacili w postaci nadpłat podatku w 2022 r. A także o obiecanie samorządom dodatkowych 14 mld zł w 2023 r. – Już widzę te czeki i przechwałki, jaki to PiS jest dobry dla samorządów. A przecież dziś oddajecie JST to, co zabrał im Polski Ład – komentował Wieczorek.
Czytaj więcej:
Mechanizmy, które napędzały nasz rozwój przez ostatnich 30 lat, już się wyczerpały. Potrzebne są nowe recepty, żebyśmy mogli utrzymać szybki wzrost...
Pro
Przepis na katastrofę?
Dalej posłowie wytykali brak podwyżek wynagrodzeń dla pracowników sfery budżetowej, a jednorazowe dodatki dla nauczycieli w wysokości ok. 900 zł netto zł nazywali „jałmużną” i próbą kupowania ich głosów przed wyborami. Zarzucali też, że rząd PiS nie chce walczyć z inflacją, ponieważ dzięki „podatkowi inflacyjnemu” to Polacy finansują rządowe rozdawnictwo.
Wiele krytycznych głosów padło od adresem rosnących wydatków i zadłużenia państwa poza budżetem.
- Od 2019 r. obserwujemy obniżanie się wiarygodności ekonomicznej naszego kraju. Budżet centralny nie pokazuje prawdziwego obrazu finansów publicznych, tak naprawdę są one w złym stanie. Zadłużenie poza kontrolą parlamentu wzrośnie do 420 mld zł na koniec 2023 r. – ostrzegał Czesław Skierski z PSL. – Rząd oszukuje obywateli, przedsiębiorców, nas wszystkich – dodał.
Czytaj więcej
Wydatki kasy państwa są już o 20 proc. wyższe niż rok wcześniej. Za to dochody z podatków CIT i PIT spadają. Deficyt wynosi już niemal 21 mld zł.
- Kolejne zwiększenie wydatków i długu to gotowy przepis na katastrofę (…). Najwyższa Izba Kontroli po raz pierwszy w historii nie oceniała pozytywnie wykonania budżetu państwa za 2022 r., bo ten rząd prowadzi nas w szalony sposób w kierunku gospodarczej katastrofy. I nie zamierza zwalniać, bo potrzebne jest „mięso” na wybory – alarmował Michał Urbaniak z Konfederacji.
Po czwartkowej debacie projekt nowelizacji budżetu został skierowany do dalszych prac w Komisji Finansów Publicznych, gdzie procedowane będą poprawki zgłoszone przez posłów.