Reklama

Przyszłość firm zależy od analizy informacji

Techniki analityczne nie są cudownym lekarstwem na problemy spółek – mówi Rafał Łukawiecki z firmy Project Botticelli

Publikacja: 26.03.2009 03:08

Założona przez Rafała Łukawieckiego firma doradcza Project Botticelli jest jednym z partnerów Micros

Założona przez Rafała Łukawieckiego firma doradcza Project Botticelli jest jednym z partnerów Microsoftu

Foto: Rzeczpospolita

[b]Czytaj więcej w naszym specjalnym dodatku [link=http://www.rp.pl/temat/69265.html]TELEINFORMATYKA W POLSCE[/link][/b]

[b]Rz: Ilość wytwarzanych przez firmy danych rośnie szybciej niż zdolność ich przetwarzania. Jak wyłowić z tego szumu najważniejsze dla firm informacje?[/b]

[b]Rafał Łukawiecki:[/b] Trwa wyścig o skrócenie czasu od pozyskania danych do reakcji na nie. Takie procesy powinny być zautomatyzowane i natychmiastowe. Już teraz istnieją aplikacje, które w czasie rzeczywistym dostarczają analizy na zadane tematy. Bazują na tzw. hurtowniach danych, które integrują i konsolidują informacje z różnych źródeł. Na wyższym poziomie rozwija się dziedzina informatyki nazwana Knowledge Discovery i Databases (KDD), czyli odkrywanie wiedzy w bazach danych. Na KDD składa się m.in. data mining, czyli przeszukiwanie informacji i znajdowanie związków między nimi. Nowe narzędzia dostarczają czasem zaskakujących rezultatów. Np. naukowcy z Oxfordu odkryli w styczniu, że efektywność handlowca na londyńskiej giełdzie związana jest z długością jego palca serdecznego. Oczywiście nikt nie szukał takiej korelacji. Maszyny porównywały wszystkie dostępne dane ze sobą i znalazły coś takiego. Wiemy, że ta relacja jest ważna, ale nie wiemy jeszcze dlaczego. Data mining wciąż jeszcze nie tłumaczy, co znaczą odnalezione powiązania.

[b]Czy techniki analityczne są w stanie pomóc firmom w uzyskaniu przewagi konkurencyjnej?[/b]

Tak, przy założeniu, że podstawowe sfery jej działalności są uporządkowane. Techniki analityczne nie są cudownym lekarstwem, które pozwolą skrócić czas między pozyskaniem informacji a podjęciem decyzji. Najnowsze technologie mogą jednak uprościć analizę sytuacji firmy. Obecnie na analitykę tracimy zbyt wiele czasu. Musi być ona zautomatyzowana, by zyskać czas na poprawę wydajności. Jednak by to zrobić, trzeba wiedzieć, gdzie jest problem.

Reklama
Reklama

[b]Czyli analiza danych sprawi, że szefowie firmy, w której coś idzie źle, włączą program i natychmiast zobaczą źródło problemu? [/b]

Dużo zależy od wielkości i wieku firmy. Dla kogoś, kto jest na rynku od niedawna, a jego biznes niespodziewanie wypalił, taka technologia może być istotna dla przetrwania firmy. Narzędzia analityczne pozwalają dostrzec już niewielkie odchyły trendów, które potrafią przegapić nawet najlepsi analitycy. Na przykład w sklepach stosuje się analizę koszykową. Często polega ona na prostym porównaniu, co się z czym sprzedaje. Klienci kupujący produkt A często kupują jeszcze B. Sklep myśli: mamy związek, więc zróbmy promocję na zestaw obu produktów kupowanych razem, wykorzystamy trend. To jednak nie wystarczy. Analiza jest dużo bardziej złożona – trzeba popatrzeć, kto kupuje produkt A, a kto B. Kto kupuje A plus B, a kto samo A, bez B i tak dalej. Dziesiątki kombinacji i zmiennych. Takie dane pozwalają stworzyć reguły sprzedaży. Nowoczesne narzędzia stworzą ich znacznie więcej niż najlepszy analityk.

[b]Ale by dobrze działać, firma nie może się przecież ograniczać do analizy własnych danych. Ważne są też informacje zewnętrzne. Skąd je brać?[/b]

Na razie jesteśmy na etapie budowania wskaźników wydajności na podstawie informacji z wewnątrz firmy. Analityka biznesowa jeszcze nie wyszła poza te ramy. Jednak trwają już prace nad technologiami, które umożliwią wyjrzenie na zewnątrz. Np. Microsoft opracował technologię szeregów czasowych, która wyjaśnia, jak zachowanie jednego czynnika w czasie, np. sprzedaży samochodów, jest zależne od innego, np. cen benzyny. Ogromnym problemem jest jednak dostępność danych. Tu dostrzegam rolę państwa. Ostatnio Barack Obama wspominał o publicznym udostępnieniu wszystkich danych rządowych w elektronicznej postaci umożliwiającej zautomatyzowane wykorzystanie tych danych w systemach informatycznych. Udostępnienie takich informacji jest obowiązkiem demokratycznego państwa.

[b]Czy udostępnianie takich zasobów nie jest niebezpieczne?[/b]

Nie sądzę. Ludzie i tak są gotowi oddać niemal wszystkie informacje o sobie. Wystarczy spojrzeć na sieci społecznościowe jak Facebook czy MySpace. W niektórych krajach nordyckich niemal wszystkie dane na temat obywateli, które są w posiadaniu rządu, są udostępniane na zewnątrz.

Reklama
Reklama

[b]Przed kryzysem finansowym analityka biznesowa nie wydawała się tak potrzebna. Czy teraz przedsiębiorcy zainteresowali się nią, szukając sposobów polepszenia swojej sytuacji?[/b]

Wzrosło zainteresowanie rozwiązaniami poprawiającymi efektywność i przynoszącymi oszczędności. To nowość. Wcześniej było inaczej. Przykładem są np. moi klienci z branży naftowej z Kuwejtu czy pewna duża firma informatyczna z Rosji. Wcześniej mówili: „Interesuje nas tylko maksymalizacja wzrostu. Oszczędnościami i efektywnością produkcyjną będziemy się martwili kiedy indziej”. To kiedy indziej właśnie nadeszło.

[b]Czy te narzędzia analityczne nie dają jedynie ułudy przewidywalności przyszłości?[/b]

Oczywiście technologią nie wyleczymy problemów finansowych świata. Jednak w mniejszej skali możemy pomóc firmom osiągnąć lepszą wydajność.

Biznes
Orbán znów grozi Ukrainie. Kijów odpowie skargą do Brukseli
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama