Zarobki kolarzy w tyle za bardziej popularnymi sportami

W sobotę w Bilbao rozpoczął się Tour de France, największy i najbardziej prestiżowy wyścig kolarski na świecie. Pula nagród wynosi 2,3 mln euro. To mało, ale znani kolarze zarabiają całkiem nieźle.

Publikacja: 03.07.2023 03:00

Tegoroczna edycja Wielkiej Pętli wystartowała w sobotę z Bilbao. Kolarze w ciągu trzech tygodni poko

Tegoroczna edycja Wielkiej Pętli wystartowała w sobotę z Bilbao. Kolarze w ciągu trzech tygodni pokonają ponad 3400 kilometrów

Foto: Anne-Christine POUJOULAT / AFP

Ta kwota może szokować, zwłaszcza że faktycznie jest nawet odrobinę niższa. Organizatorzy Wielkiej Pętli przeznaczyli w tym roku na wszystkie premie dokładnie 2 282 000 euro. Zwycięzca wyścigu – w zeszłym roku był nim Duńczyk Jonas Vingegaard i jest faworytem również w tym sezonie – otrzyma 500 tys. euro, drugi na mecie – 200 tys., a trzeci – 100 tys. Kolarze, którzy zajmą od 20. do 160. miejsca, dostają po tysiąc euro.

Premia idzie do kapelusza

W poszczególnych kategoriach premie sprawiają wrażenie, jakby nie doceniały wysiłku uczestników Tour de France, zwłaszcza że mowa o jednym z najbardziej wymagających i konkurencyjnych sportów. Zwycięzca klasyfikacji górskiej czy sprinterskiej zabierze do domu 25 tys. euro. Najbardziej waleczny kolarz wyścigu, czyli ten, który najczęściej ucieka, ale potem przed metą dogania go pociąg sprinterów, dostaje 20 tys. Zwycięstwo etapowe wyceniane jest na 11 tys. euro, drugie miejsce – na 5,5 tys., a trzecie – 2,8 tys.

Czytaj więcej

Polski poniedziałek w Wimbledonie

Za jeden dzień przejechany w żółtej koszulce lidera zawodnik dostaje 500 euro, w innej koszulce (np. najlepszego górala czy sprintera) – 300 euro. Pierwsza pozycja na premii sprinterskiej (dawniej określano ją w Polsce jako lotny finisz) gwarantuje nagrodę w wysokości 1500 euro. Zwycięzca premii „hors-categorie”, czyli „poza kategorią”, najtrudniejszej premii górskiej, zgarnia zaledwie 800 euro, a premii pierwszej kategorii – 650 euro. Najbardziej waleczny na etapie otrzymuje 2 tys.

Mało tego. Wszystkich tych nagród nie dostaje zwycięzca. Od lat w kolarskim peletonie obowiązuje zasada, że premie wrzucane są „do kapelusza” i dzielone równo między wszystkich członków drużyny zawodowej. Niekiedy kolarze w ogóle nie uczestniczą w tym podziale łupów, ale oddają premie masażystom, kierowcom, mechanikom, kucharzom, logistykom – wszystkim, którzy przyczynili się do większych lub mniejszych sukcesów podczas wyścigów. To żelazna zasada. Bez względu na budżety grupy i zarobki liderów każdy ją akceptuje. Tak wygląda w kolarstwie zawodowa solidarność.

Michał Kwiatkowski wśród najlepiej zarabiających

Spoglądając na premie w Tour de France z szerszej perspektywy, kolarze mogą się czuć poszkodowani. Tegoroczna łączna pula nagród jest mniejsza o kilka tysięcy euro niż kwota, jaką za zwycięstwo w Roland Garros dostała Iga Świątek u pań czy Novak Djoković u panów. A na Wimbledonie premie dla zwycięzców są jeszcze wyższe – 2,73 mln euro.

Kolarstwo jest jednak sportem mniej medialnym i docenianym przez sponsorów, a poza tym obowiązują w nim inne zasady wynagradzania. O ile tenisiści zarabiają głównie na turniejach, najlepsi dzięki kontraktom reklamowym, o tyle w kolarstwie – trochę jak w piłce nożnej – liczy się przede wszystkim kontrakt z grupą zawodową.

W tym aspekcie dochodzi do kolejnego zaskoczenia. Broniący tytułu w tegorocznym Tour de France Vingegaard wcale nie jest najlepiej zarabiającym kolarzem na świecie. Co więcej, jak na skalę sukcesu sprzed roku zajmuje odległą pozycję. Duńczyk w ubiegłym roku w holenderskim zespole Jumbo-Visma zarabiał 1,5 mln euro brutto rocznie, po sukcesie nastąpiła rewaloryzacja kontraktu. Vingegaard dziś ma kontrakt o wartości 2,5 mln euro brutto, ale za to bardzo długi, wiążący go z drużyną do 2027 roku.

Jak podaje włoski dziennik „La Gazzetta dello Sport”, najlepiej zarabiającym zawodnikiem w peletonie jest wielki rywal Duńczyka – Słoweniec Tadej Pogačar. Dwukrotny zwycięzca Tour de France (2020, 2021) zarabia 6 mln euro rocznie. W kontrakcie ma klauzulę, że grupa, która chciałaby wykupić Słoweńca, musi zapłacić 100 mln euro. Pogačar jeździ w zespole UAE Team Emirates.

Drugi na tej liście jest czterokrotny zwycięzca Tour de France, Brytyjczyk Chris Froome z Israel-Premier Tech – 5,5 mln euro, trzeci Słowak Peter Sagan z Total Energies – 4 mln euro. W pierwszej dziesiątce z takimi samymi zarobkami co Vingegaard jest Michał Kwiatkowski z brytyjskiej drużyny Ineos-Grenadiers.

Zróżnicowanie zarobków, czasami zaskakujące – jak w przypadku zwycięzcy ostatniego Tour de France – wynika z kilku czynników. Oczywiście najwięcej płacą najbogatsze grupy, najlepiej opłacani są także kolarze o statusie gwiazdy, wygrywający nie tylko Wielką Pętlę, ale i inne znaczące wyścigi, na przykład wiosenne klasyki (Pogačar), ci z dużym doświadczeniem (Froome czy Sagan, który wciąż cieszy się statusem supergwiazdy) lub spełniający określoną rolę w drużynie. Kwiatkowski na przykład jest doceniany, także finansowo, jako idealny pomocnik, podobnie jak Rafał Majka ścigający się – jak Pogačar – w UAE Team Emirates.

W kolarskich grupach obowiązuje pensja minimalna. W World Tour, czyli w najwyższej lidze (18 zespołów), wynosi ona w tej chwili 38 115 euro brutto na rok, a niższej dywizji Pro Contintental – 30 855 euro brutto.

Krótka przygoda polskiej firmy z Tour de France

Najlepszy obok Majki polski kolarz Michał Kwiatkowski, mistrz świata z 2014 roku, zwycięzca wielu klasyków (Milan – San Remo, Strade Bianche czy Amstel Gold Race), jeździ w brytyjskim zespole Ineos-Grenadiers. Od kilku lat to drużyna posiadająca najwyższy budżet – 45–50 mln euro. Właścicielem Ineos jest miliarder z Manchesteru mieszkający na południu Francji – Jim Ratcliffe. Ostatnio jest o nim głośnio, bo do swojego sportowego portfolio zamierza włączyć Manchester United, a jest już właścicielem francuskiego klubu OGC Nice. Ratcliffe pasjonuje się kolarstwem, sam jeździ na rowerze, stąd zakup licencji kolarskiej grupy.

Z zespołów biorących udział we francuskim wyścigu, czyli należących do World Tour, w klasyfikacji budżetowej za Ineos jest belgijski Soudal-Quick Step (30–35 mln euro), holenderska Jumbo-Visma (20–25 mln) oraz UAE Team Emirates (20–25 mln) i Bahrain Victourious (15–20 mln).

Sponsorzy kolarskich grup stają się nimi głównie ze względu na możliwość reklamy, szczególnie podczas Tour de France, najchętniej oglądanej imprezy kolarskiej na świecie. Sponsor, który nie zawsze, ale często, jest właścicielem grupy, nie ma szansy na zarobek. Transfery kolarskie są incydentalne, prawa telewizyjne do wyścigów należą do organizatorów, na sprzedaży koszulek zarabia się niewiele. To jest przede wszystkim inwestycja marketingowa, czasami wiąże się z sentymentem do tego sportu albo chęcią dodania sobie prestiżu.

A wydatki na utrzymanie kolarskiej grupy mogą być ogromne. Na co idą pieniądze? Trzy lata temu zespół Ineos pokazał strukturę swoich wydatków (wtedy to było około 30 mln euro), która prawdopodobnie jest zbliżona do sytuacji w innych topowych grupach. Do dziś niewiele się zmieniło. Lwią część budżetu (75 proc.) pochłaniały płace, 10 proc. szło na wyposażenie techniczne (m.in. rowery), a 7 proc. wydawano na podróże i hotele.

O tym, że kolarstwo to jednak niepewny biznes, uzależniony od koniunktury, boleśnie przekonał się Dariusz Miłek, jeden z najbogatszych Polaków, właściciel m.in. firmy CCC. To były kolarz, który od lat sponsorował polskie kolarstwo, a w 2018 roku wykupił licencję do amerykańskiej drużyny BMC Team. Grupa CCC w World Tour, również w Tour de France, jeździła przez dwa lata. Wraz z początkiem pandemii pierwszym biznesem, z którego zrezygnował Miłek, było właśnie kolarstwo.

Szacunkowe budżety grup WorldTour na rok 2023

1. Ineos Grenadiers: 45 mln euro – 50 mln euro.

2. Soudal-QuickStep: 30 mln euro - 35 mln euro.

3. Jumbo-Visma: 20 mln euro – 25 mln euro.

4. UAE Team Emirates: 18 mln euro – 20 mln euro.

5. Bahrain Victorious: 15 mln euro – 20 mln euro.

6. Trek-Segafredo: 15 mln euro – 20 mln euro.

7. Team DSM: 15 mln euro – 18 mln euro.

8. Bora-Hansgrohe: 15 mln euro.

9. AG2R Citroën Team: 14 mln euro – 16 mln euro.

10. Astana Qazaqstan Team: 14 mln euro.

11. Movistar Team: 13 mln euro – 15 mln euro.

12. EF Education-EasyPost: 12 mln euro – 14 mln euro.

13. Groupama-FDJ: 12 mln euro – 14 mln euro.

14. Cofidis: 10 mln euro – 12 mln euro.

15. Jayco-AlUla: 10 mln euro – 12 mln euro.

16. Arkéa-Samsic: 10 mln euro – 12 mln euro.

17. Intermarché-Wanty-Gobert Matériaux: 8 mln euro – 10 mln euro.

18. Alpecin-Deceuninck: 6 mln euro – 8 mln euro. ∑

Ta kwota może szokować, zwłaszcza że faktycznie jest nawet odrobinę niższa. Organizatorzy Wielkiej Pętli przeznaczyli w tym roku na wszystkie premie dokładnie 2 282 000 euro. Zwycięzca wyścigu – w zeszłym roku był nim Duńczyk Jonas Vingegaard i jest faworytem również w tym sezonie – otrzyma 500 tys. euro, drugi na mecie – 200 tys., a trzeci – 100 tys. Kolarze, którzy zajmą od 20. do 160. miejsca, dostają po tysiąc euro.

Premia idzie do kapelusza

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
TikTok: Bezpieczeństwo użytkowników jest dla nas absolutnym priorytetem
Biznes
Polskie miasta coraz częściej grają w zielone
Biznes
Orlen może zrezygnować z prasy i usług kurierskich. Odwrotu od fuzji nie będzie
Biznes
II Kongres Przedsiębiorstw Rodzinnych „SUKCESJA W BIZNESIE”
Biznes
Norylski Nikiel nie wypłaci dywidendy przez wojnę Putina