Najnowsze dane Rosstat świadczą o spadkowej tendencji na rosyjskim rynku paliw. Między 28 lutego a 6 marca ceny detaliczne na stacjach spadły średnio o 0,2 proc. W całym lutym, w porównaniu ze styczniem, ceny spadły o 1,5 proc.

Litr benzyny był w ostatnim tygodniu tańszy średnio o 5 kopiejek i kosztował 23,4 rubli (2,37 zł). Jeszcze bardziej staniał olej napędowy - o 12 kopiejek, do 23,6 rubla.

W niektórych regionach zniżki sięgnęły 5 proc. np. w Kirowie. W Moskwie paliwa potaniały 0,1 proc., a w 10 regionach podrożały. Najwięcej - o 1,3 proc. w Kałudze.

Tanienie paliw na rosyjskich stacjach to efekt działań rządu Putina, który zagroził producentom karami, w wypadku dalszego zawyżania cen.

Rosja, która w 2010 r. została liderem światowym w produkcji ropy (ponad 504 mln t), od początku tego roku wciąż zwiększa wydobycie, ale konsekwentnie zmniejsza eksport (o 10 proc. do Unii w styczniu), by zarobić na wzroście cen światowych. Zwiększa też podaż na rynek wewnętrzny, by utrzymać spadkową tendencję cen olejów i benzyn na w kraju.

Rosyjski rząd przygotował projekt rozporządzenia, które nałoży na koncerny obowiązek sprzedaży poprzez giełdę surowcową 15 proc. produktów naftowych i ropy.

Rząd dostanie też możliwość regulacji cen paliw, przy ich skokowym wzroście na rynkach światowych i krajowym.

Dziś minister energetyki Siergiej Szmatko zapowiedział, że rząd rozpatrzy projekt do końca marca.