Zgodnie z art. 11 ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej każdy z powiatów połowę punktów bezpłatnego poradnictwa powierza do prowadzenia adwokatom i radcom prawnym, a połowę organizacji pozarządowej.

Wszystko o bezpłatnym poradnictwie prawnym:

Z rozwodem i niezapłaconym ZUS do radcy lub adwokata

Po radę prawną można przyjść także na uniwersytet

Rzecznik konsumentów czeka, też pomoże bezpłatnie

Jak pomogą instytucje państwowe

Kiedy doszło do błędu lekarza

Adwokat: Nieodpłatna pomoc była potrzebna

I o ile w punktach, w których spotkać można profesjonalnych pełnomocników, ścieżka dochodzenia ewentualnych roszczeń za błąd oparta jest na ustawach korporacyjnych, o tyle w punktach prowadzonych przez NGO-sy sprawa nie jest oczywista.

Punkty, za które odpowiadają organizacje pozarządowe, obsadzane są bowiem nie tylko prawnikami po aplikacji, ale również magistrami prawa z co najmniej trzyletnim doświadczeniem. Takie osoby – w przeciwieństwie do profesjonalnych pełnomocników – nie podlegają obowiązkowi opłacenia składki za ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej.

Co więcej, ustawodawca zapisał, że obywatel decydujący się na uzyskanie porady od magistra musi złożyć pisemne oświadczenie, że jest świadom uzyskania nieodpłatnej pomocy prawnej od osoby niebędącej adwokatem, radcą prawnym albo doradcą podatkowym.

We wzorze tego oświadczania (dołączonym do ustawy) sformułowano nawet zastrzeżenie, że beneficjent „został poinformowany, że jakakolwiek odpowiedzialność odszkodowawcza osoby udzielającej nieodpłatnej pomocy prawnej jest wyłączona, z wyjątkiem wyrządzenia szkody z winy umyślnej".

– Wydaje się, że ustawodawca chciał poprzez oświadczenie uzmysłowić beneficjentowi, że osoba doradzająca to nie adwokat czy radca prawny i ma znacznie ograniczoną odpowiedzialność odszkodowawczą za błędne porady. Ponadto doradzający nie zagwarantuje tak jak adwokat czy radca profesjonalizmu, poufności, odmowy zeznawania jako świadek w sprawach karnych na okoliczności, których dowie się przy udzielaniu pomocy prawnej, nie zapewni także szeregu zasad prawidłowego udzielania porad prawnych wynikających zarówno z ustaw samorządowych, jak i kodeksu etyki – wskazuje Aleksandra Księżyk, radca prawny w kancelarii Russell Bedford Dmowski i Wspólnicy.

Zdaniem prawniczki ustawowe bezpieczniki nie oznaczają jednak wcale, że za błędy magistra nikt nie ponosi odpowiedzialności.

– Żądanie przez beneficjenta odszkodowania od organizacji pozarządowej prowadzącej dany punkt pomocy prawnej z tytułu odpowiedzialności kontraktowej w pełnym zakresie nie jest wykluczone. Przecież to organizacja staje do konkursu, organizuje punkt, zawiera umowy z osobami, które będą udzielały porad, i zawiera umowę z jednostką samorządu terytorialnego – wylicza mecenas Aleksandra Księżyk.

W jej ocenie nie ma żadnych uzasadnionych podstaw, aby – w zakresie odpowiedzialności za błędne świadczenie pomocy prawnej – różnicować sytuację beneficjentów korzystających z bezpłatnej pomocy prawnej w punkcie prowadzonym przez adwokata czy radcę i w punkcie prowadzonym przez organizację pozarządową – na niekorzyść osób, które skorzystają z pomocy prawnej w punkcie prowadzonym przez organizację pozarządową.

– Skoro organizacja organizuje punkty, wybiera doradców, z pomocą których udziela porad, to nie ma przeszkód, aby pociągnąć ją do odpowiedzialności choćby za winę w nadzorze (art. 427 kodeksu cywilnego) czy też za winę w wyborze (art. 429 k.c.) – wskazuje mec. Księżyk.