Wyjaśniamy
W tym artykule wyjaśniamy, dlaczego oprocentowanie kredytów mieszkaniowych w Polsce należy do najwyższych w UE. Zastanawiamy się, jaki wpływ na cenę kredytów mają stopy procentowe, a jaki – ustalana przez banki ich własna marża kredytowa. Pokazujemy też, jaki pomysły mają politycy, by kredyty stały się tańsze
Szymon Hołownia, marszałek Sejmu i kandydat na prezydenta Polski, pisze na portalu X, że „kredyty w Polsce są najdroższe w Europie, banki śpią na pieniądzach i nie inwestują w polską gospodarkę”. Jego zdaniem powinny więc obniżyć swoje marże, a jeśli nie, to trzeba będzie wrócić do projektu wakacji kredytowych.
Czytaj więcej
Zarząd Pekao zamierza zarekomendować, by za 2024 rok na dywidendę trafiło 50 proc. zysku netto, co daje 12,6 zł na akcję – podał bank w dzisiejszym...
Hołownia spotkał się w tej sprawie z prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, prosząc – jak się można domyślać – o interwencje UOKiK w kwestii marż.
Wysokie zyski banków – kogo kłują w oczy
Również kandydatka Lewicy Magdalena Biejat twierdzi, że „banki w ciągu ostatnich czterech lat wzbogaciły się sześciokrotnie, głównie na marżach od kredytów hipotecznych”. I zapowiedziała, że przygotuje ustawę (gdy wygra wybory), która będzie wprowadzała maksymalny limit marż bankowych na kredytach hipotecznych.
Inni kandydaci w kontekście drogich kredytów na razie nie przedstawiają jakichś rewolucyjnych postulatów (np. Rafał Trzaskowski, kandydat KO, „tylko” wzywa do obniżki stóp procentowych prezesa NBP Adama Glapińskiego), ale środowisko bankowe i tak jest mocno zaniepokojone. Obawia się nagonki za zbyt wysokie zyski i pomysłów na administracyjny przymus „tańszych kredytów”.
Związek Banków Polskich ruszył więc z akcją uświadamiającą, która ma pokazać, że nawet jeśli kredyty mieszkaniowe w Polsce rzeczywiście słono kosztują, to nie jest to wina banków.
Jakie są faktycznie marże kredytowe w Polsce
ZBP w pierwszym kroku apeluje więc, by uporządkować różne pojęcia. „W przestrzeni publicznej od jakiegoś czasu pojawia się manipulacyjna informacja o marży kredytowej w polskim sektorze bankowym na poziomie 3,5 proc.” – podkreślała Agnieszka Wachnicka, wiceprezes ZBP. To dane podawane przez Europejski Bank Centralny, a poziom 3,5 proc. okazuje się najwyższy wśród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Dla porównania – na Węgrzech to 1,88 proc. (trzecia pozycja po Polsce), w Danii – 1,69 proc., Niemczech – 0,84 proc., a w Hiszpanii – 0,41 proc.
– Według metodologii EBC dane te oznaczają różnicę między oprocentowaniem nowych kredytów a średnią ważoną stopą depozytów gospodarstw domowych. Nie jest to więc klasyczna marża kredytowa rozumiana jako „wskaźnik referencyjny + marża” – zaznaczyła Wachnicka.
Czytaj więcej
Choć nie wszystkim się to podoba, restrykcyjna polityka pieniężna powoduje co do zasady, że kredytobiorcy mocno tracą, a kredytodawcy dużo zyskują....
O tym, ile wynosi taka klasyczna marża, najlepiej przekonać się na podstawie zapisów umowy z bankiem, gdzie łączne oprocentowanie (dla kredytów mieszkaniowych o zmiennej stopie procentowej) wynosi zwykle WIBOR + właśnie marża banku. WIBOR to wskaźnik referencyjny, który jest pochodną do stopy referencyjnej NBP, zaś marżę kredytową bank ustala sam.
ZBP wylicza, że według danych NBP ta marża kredytowa w 2024 r. kształtowała się od 1,5 do 2,08 proc. (liczona jako różnica między średnim oprocentowaniem hipotek a stopą referencyjną NBP). – To dwukrotnie mniej niż pojawiające się w przestrzeni publicznej owe 3,5 proc. i wyraźnie poniżej długoterminowej średniej – wytykała wiceprezes Wachnicka.
Koszty pożyczania – jak Polska wypada na tle UE
W grudniu 2024 r. „prawdziwa” marża kredytowa wynosiła 1,7 proc. Pytanie jednak, jak w takim ujęciu wypadamy na tle innych krajów? Tu ZBP dobrej odpowiedzi nie ma, ponieważ – jak tłumaczyła wiceprezes Wachnicka – dokonywanie porównań międzynarodowych jest skrajnie utrudnione ze względu na fakt, że na poziom marż przy kredycie hipotecznym wpływa zbyt wiele czynników.
Jednak z cząstkowych danych podawanych przez EBC wynika, że również w takim ujęciu Polska może należeć do grona „liderów”. Przykładowo, w Polsce w grudniu 2024 r. rzeczywista roczna stopa procentowa (APRC) dla nowych kredytów mieszkaniowych wynosiła 8,37 proc.; po odliczeniu stopy referencyjnej NBP zostaje nam więc 2,6 proc. bankowej marży. W Niemczech wskaźnik APRC wynosił 3,59 proc., a po odliczeniu stopy referencyjnej zostaje 0,09 proc., w Rumunii zaś takie odejmowanie daje 1,29 proc. potencjalnej marży bankowej.
wynosiła marża kredytowa dla hipotek w grudniu 2024 r. - wylicza ZBP
To szacunki w oparciu o średnie oprocentowanie kredytów pomniejszone o stopę referencyjną NBP
Czy banki zarabiają zbyt dużo na kredytach
Wracając jednak do kwestii fundamentalnych. Nie ulega wątpliwości, że ogółem łączne oprocentowanie kredytów mieszkaniowych w Polsce należy do najwyższych w UE, ponieważ mamy jedne z najwyższych stóp procentowych w UE (u nas to 5,75 proc., a np. w strefie euro – 3,5 proc.). Notabene polskie banki mogą pochwalić się też obecnością w europejskiej czołówce pod względem tzw. marży odsetkowej (liczonej jako różnica między tym, co zarabiają na odsetkach od kredytów i obligacji, a kosztami depozytów), o czym już pisaliśmy. Pytanie jednak, czy rzeczywiście klasyczne marże kredytów mieszkaniowych są zbyt wysokie, czy to wina banków i czy trzeba je odgórnie ograniczyć, wciąż jednak pozostaje aktualne.
Czytaj więcej
Jeszcze niedawno sektor grzmiał o swojej niskiej rentowności i niedoborach kapitałowych. Teraz okazuje się, że na odsetkach zarabia niemal najwięce...
Związek Banków Polskich oczywiście stoi murem za kredytodawcami. – To nie widzimisię banków – podkreśla Tadeusz Białek, prezes ZBP, obarczając winą raczej politykę monetarną oraz politykę fiskalną rządu. Chodzi głównie o podatek bankowy wprowadzony w 2016 r. i jego „patologiczną” konstrukcję, która sama w sobie dodaje do ceny kredytu ok. 0,04 pkt proc.
Do tego trzeba doliczyć choćby wyjątkowo wysokie w Polsce ryzyko prawne – saga frankowa kosztowała banki dotychczas ok. 85 mld zł, co nie może pozostawać bez wpływu na realne ceny wszystkich produktów finansowych. A także, jak wylicza ZBP, brak gwarancji państwowych dla kredytów hipotecznych, choć w innych krajach UE takie rozwiązania są powszechne i przekładają się na niższe oprocentowanie kredytów.
Jaka jest rentowność branży bankowej
Bankowcy apelują o rozważne podejście do prób ingerowania przez państwo w warunki rynkowe pomiędzy bankami a klientami (robią to zawsze, nie tylko w przypadku marż). – Jeśli politykom nie podobają się marże kredytowe, mogą bardzo szybko je nieco obniżyć. Wystarczy znieść podatek bankowy – komentuje też Marcin Materna, analityk DM Banku Millennium. – Jakoś nie słyszę tego z ust parlamentarzystów – dodaje.
Materna zauważa też, że politycy nie nawołują również do… ograniczenia ogromnego deficytu budżetowego. Choć prawa ekonomii mówią jasno, że deficyt budżetowy finansowany w kraju wypycha inwestycje i kredyty prywatne.
– Kwestia marż wydaje się odgrzewanym kotletem w tej kampanii wyborczej – ocenia Materna. – Przy tym zapomina się, że ROE banków (ogólnie wskaźnik rentowności – red.) nie jest jakoś szczególnie wysokie – tyle ma po prostu dobra firma. W innych branżach bywa wyższe, a jakoś politycy nie piszą listów, że Polacy mają prawo do tańszych ubrań czy gier… – zaznacza Materna. Również ZBP wylicza, że rentowność polskiego sektora bankowego poprawiła się w ostatnich kwartałach, ale nadal jest niższa niż średnio w Europie Środkowo-Wschodniej.