Na koniec III kwartału tego roku udział pięciu banków o najwyższej sumie bilansowej w aktywach całego sektora wynosił 57,3 proc. – wynika z informacji Komisji Nadzoru Finansowego. Oznacza to, że wskaźnik koncentracji CR5-aktywa utrzymuje się już od kilku kwartałów na poziomie wyraźniej wyższym od dziesięcioletniej średniej – przed pandemią najwięksi gracze mieli mniej niż połowę aktywów.

Lista największych

Polski sektor bankowy tworzy 30 banków komercyjnych, 498 spółdzielczych i 35 oddziałów instytucji kredytowych i banków zagranicznych. Z analizy „Rzeczpospolitej” wynika, że piątka największych banków pod względem aktywów to w kolejności: PKO BP, Bank Pekao, Santander Bank Polska, ING Bank Śląski i mBank. Z tego dwa pierwsze mają większościowy udział kapitału polskiego, a reszta to głównie kapitał zagraniczny.

Niekwestionowanym liderem sektora od lat jest PKO BP, a jego pierwsza pozycja wydaje się niezagrożona. Bank Pekao SA obecnie zajmuje drugą pozycję, ale czasami jest wyprzedzany przez Santander Bank Polska. Ciekawe, że SBP (dawniej BZ WBK) dołączył do ostrej rywalizacji o miejsce w ścisłej czołówce relatywnie niedawno, tj. kilka lat temu. Z naszej szacunków wynika, że jeszcze dziesięć lat temu ten bank lokował się na ostatnim miejscu w „wielkiej piątce”. Z kolei ING Bank Śląski i mBank na przemian zajmują czwartą i piątą lokatę w Polsce.

Czytaj więcej

KNF podała zasady wypłaty dywidend za 2022 r.

Dużym łatwiej

– Wzrost koncentracji to efekt kilku trwałych, długookresowych trendów w sektorze bankowym – wyjaśnia Łukasz Jańczak, analityk Erste Securities Polska. – Po pierwsze chodzi o konsolidację sektora, przejmowanie mniejszych podmiotów przez te większe dla poprawy rentowności. Po drugie, specyfika tego rynku powoduje, że dużym bankom łatwiej funkcjonować i umacniać swoją i tak już silną pozycję.

Kamil Stolarski, analityk Santander Biuro Maklerskie, wskazuje, że przy spowalniającym tempie fuzji i przejęć w sektorze obecnie większą rolę w procesie koncentracji odgrywają czynniki wynikające z efektu skali. Dużym bankom posiadającym liczną sieć placówek łatwiej choćby dotrzeć do większej liczby klientów. – Mogą one taniej pozyskiwać depozyty, a dzięki temu oferować tańsze kredyty. Przy rosnącej wrażliwości Polaków na ceny, daje to liderom sporą przewagę nad konkurencją – mówi Stolarski.

Dobrze to widać po danych o sprzedaży nowych kredytów hipotecznych, która w zasadzie została niemal w całości przejęta przez największych kredytodawców notowanych na giełdzie. Duże znaczenie ma też proces cyfryzacji usług bankowych – klienci tego oczekują, a jednak jest on bardzo kosztowny (choćby pod względem zapewnienia cyberbezpieczeństwa). Małych podmiotów po prostu na to nie stać.

Czytaj więcej

Kredyty frankowe topnieją, głównie na papierze

Rynek rozproszony

Komisja Nadzoru Finansowego podkreśla, że mimo wzrostu wskaźników koncentracji, wciąż można mówić, że nasz rynek jest konkurencyjny. – To prawda – komentuje Stolarski. – W Polsce mamy siedem, osiem banków, które można nazwać dużymi, a w innych krajach UE jest ich znacząco mniej. A to oznacza, że potencjał do konsolidacji sektora wciąż jest całkiem spory – dodaje. – Zakładam, że ten trend będzie dalej trwał – ocenia też Łukasz Jańczak.

Zdaniem ekspertów należy się spodziewać przede wszystkim dalszego rozwoju największych banków i utrwalania ich przewag w sposób naturalny. Jeśli chodzi o przejęcia i fuzje, zapewne można oczekiwać pewnych ruchów (np. konsolidacji w sektorze spółdzielczym), ale na razie nie słychać o możliwościach jakiś wielkich transakcji na polskim rynku (jeśli już, to mowa o raczej mniejszych akwizycjach – np. Banku Pocztowego).

Czytaj więcej

Zmiany w czołówce pod względem sprzedaży hipotek

Kto kupi VeloBank

W tym kontekście najciekawiej więc zapowiada się gra o VeloBank. Velo Bank (jego aktywa wynoszą ok. 40 mld zł, a liczba klientów przekroczyła 1 milion, pod względem różnych wskaźników zajmuje dziewiątą bądź dziesiatą pozycję na rynku) jest spadkobiercą Getin Noble Banku, który został poddany przymusowej restrukturyzacji w październiku br. Władzę w banku przejął publiczny nadzorca, który chce go wystawić na sprzedaż. Jeśli obecnie wdrażana strategia powiedzie się i VeloBank upora się z problemami, może stać się łakomym kąskiem do przejęcia.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP

Mimo wzrostu koncentracji sektora bankowego w Polsce konkurencyjność rynku na tym nie cierpi. Lepszy jest model z sześcioma–siedmioma silnymi, dużymi bankami uniwersalnymi niż model rynku rozdrobnionego, z dużą liczbą podmiotów, które jednak nie są w stanie oferować nowoczesnych usług finansowych. Największym obecnie problemem polskiego sektora bankowego jest to, że kurczy się on w relacji do gospodarki. Nasz PKB rośnie, ale kapitały banków stoją w miejscu lub nawet spadają, m.in. w efekcie obciążeń regulacyjnych, co staje się powoli barierą rozwojową naszej gospodarki.